Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • niedziela, 15 czerwca 2014
    • Co to jest sukces?

      Czy zastanawialiście się, czy osiągnęliście w życiu sukces lub jesteście na drodze do SUKCESU. Ale co to jest sukces? Czy to piastowane stanowiska, czy pełne konto? A może to jest to czego żeśmy się nauczyli w życiu, sposób w jaki przeszliśmy przez trudne doświadczenia, czy zrealizowaliśmy swoje marzenia. No właśnie i czy ten sukces jest widoczny dla innych i czy to jest w ogóle ważne?

      sukces

      Gratuluję autorowi tego fenomenalnego obrazka... niestety nie wiem kto to.... dzięki Pawle, że mi to podrzuciłeś.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 czerwca 2014 08:16
  • piątek, 13 czerwca 2014
    • Coś o mnie i Australii

      Uwaga! nie reagujcie na podkreślniki - to nie moja robota!

      Czy wiecie, że jestem w Australii już 3 miesiące i przyniósł mi ten pobyt wiele radości :).

      Czasami jednak (bardzo rzadko!) jest mi smutno...W Polsce są moje dobre przyjaciółki, te z mężami i te bez mężów, fajne koleżanki, rodzina a w niej kochane przeze mnie dzieci... Dobrze , że istnieje Skype, FB, e-mail, bo bardzo lubię być w kontakcie z bliskimi mi osobami... I niektóre mnie nie zawodzą... pomimo odległości cały czas są w moim życiu, wiem co u nich a one co u mnie. Lubię z nimi pogadać, popisać. Jestem z natury wesoła i rozmowna, toteż bycie w większej ciszy, bardziej ze sobą nie zawsze jest łatwe. Dlatego cieszę się, że istnieją książki, których już przeczytałam kilka a które Wam serdecznie polecam: Kawior astrachański, Nielegalni, Stan czwarty, Sto lat samotności…...... Nawiasem mówiąc przez ostatni rok nie przeczytałam tylu książek, ile teraz w ciągu 3 miesięcy. Czyli jak widać: czas można mądrze zapełnić... książki poleca mi Krys (która czyta na okrągło i pochłania minimum 2 tygodniowo), więc są znakomite.

      Dobrze także, że są fajne programy na których można się pośmiać. Bardzo lubię serial komediowy BIG BANG Theory czyli Teorię wielkiego podrywu, choć przyznaję, że teksty między naukowcami - przyjaciółmi w wersji angielskiej są czasami nie lada wyzwaniem... ale jest coraz lepiej.. W każdym razie śmieje się do rozpuku :). Bardzo lubię także oglądać British Got talent oraz australijski Voice. Czasami trafi się piękny program przyrodniczy, albo dobry film, który dla odmiany ciekawie jest obejrzeć w oryginalnej wersji językowej. Na smutki dobre są spacery, na które wybieram się codziennie na minimum 45 minut a najczęściej na ponad godzinkę. Lubię szybko maszerować... czasami nie ukrywam jest to spacer po dobre ciacho :), czasami do biblioteki, bardzo często do parku.

      Cały stres pracy na polskim kierowniczym stanowisku rozpuścił się i to mnie cieszy najbardziej... Cudowny jest ten spokój umysłu, ten brak gonitwy myśli, brak wysłuchiwania wiecznych pretensji, że budżet nie zrobiony, albo zrobiony, ale to wciąż mało, bo wyżej postawieni w hierarchii nie mogą się pochwalić jeszcze wyżej postawionym a boją się "i to jak" o swoje stołki. Jak dobrze, że nie muszę już pilnować żadnego stołka, bo stołków w Australii jest dość :). Są inne, bardziej wygodne, cieplejsze (czytaj przyjazne) a nade wszystko odprężające :). Wyścig szczurów Australii nie dotyczy, może dlatego, że mieszkają tu kangury, a one jakoś się nie ścigają :), chociaż mają niezłe warunki :) .

      Bardzo mi się podoba, że sklepy zamykają w Australii już między 17.00-17.30, tylko w czwartek są wydłużone nawet do godziny 21.00. W ten sposób wszyscy mają zapewniony wypoczynek od około 18tej, pobycie z rodziną.. z własnym hobby... Tak - odpoczynek bardzo jest tutaj szanowany i powiedziałabym, że „święty” gdyż np. nie do pomyślenia jest gnębienie w dzień wolny telefonami szefa (w dzień wolny tegoż), trzeba zaczekać, aż zjawi się w pracy... najwyżej można wysłać smsa. Zadziwiające, ale dzięki temu Australijczycy są spokojniejsi i naprawdę jak się idzie ulicą, jedzie pociągiem wszędzie się do Ciebie wielu (poza Azjatami) uśmiecha. Ciekawe, czy uwierzycie, że jak się idzie z mapą i na nią popatrzy od razy ktoś do Ciebie podchodzi i tłumaczy jak dojść do danego miejsca. Tym mnie Australijczycy ujmują... Ale trzeba powiedzieć, że my Polacy jesteśmy bardziej gościnni. Tutaj jak ktoś przychodzi w odwiedziny to może liczyć na kawę, ewentualnie ciastko. Nie słyszałam, aby ktoś się umawiał w domu na obiad czy kolację... Chodzi się do restauracji i płaci na pół rachunki. Nie ma to jak urodziny w pubie, oczywiście dla solenizanta! Każdy płaci za siebie i jest zrzutka na solenizanta :). Ale wiecie, to akurat mi się podoba, bo solenizant/ka nie musi gotować, piec, zmywać tylko bawi się, wyluzowuje :), nie myśli o tym jakim by to ciastem czy sałatką olśnić gości :), czy aby nie za słone, czy się nie przypaliło itp.

      Na ulicach jeździ się spokojnie, nie opłaca się przekraczać prędkości, czy w inny sposób łamać przepisy. Kamera Cię złapie i nie wywiniesz się od punktów karnych i sporych mandatów. Jak może zauważyliście na moim poprzednim blogu www.podrozdoaustralii.blox.pl kary za przekraczanie różnych przepisów są tutaj wysokie i nie opłaca się nikomu ryzykować np. 3000 dolarów i wjeżdżać bez opłaty na teren parku narodowego czy ryzykować kilkaset dolarów i świadomie wjeżdżać rowerem na ścieżki dla pieszych. Bardzo dobrze działa także na ducha porządek wokół np. posesji, na ulicach.. rzadko widzi się porzucone kubki czy pudełka z papierosów, chociaż rzadko widać na niektórych uliczkach kosze na śmieci! Brak koszy wynika z faktu, że ibisy i inne pomniejsze ptactwo wszystko porozrzucają jak się do takiego kosza dobiorą :). A w pociągach także uderza czystość: za 3 miesiące pobytu tutaj widziałam raz zostawioną skórkę z pomarańczy. W pociągu co kilka stacji przypominają, aby zabrać ze sobą swoje śmieci i tak ludzie robią.TO NORMALNE!

      Nie ma tutaj złodziejstwa (chyba za daleko hultajom z Europy!). Jak ktoś coś zgubi to zostawia się to w widocznym miejscu, aby zostało znalezione przez właściciela. Ostatnio było bardzo zimno i ktoś zgubił rękawiczki na szlaku w górach „Three sisters” w Blue Mountains. I ktoś je podniósł, przewiesił na znaku informacyjnym i tak sobie wisiały i czekały, aż wróci tamtędy właściciel/ka. I to jest naprawdę piękne. To mi przypomina czasy 88, 89 rok kiedy w Grecji na środku ulicy można było postawić plecak i wrócić po niego po paru godzinach i był nietknięty! Teraz jest inaczej, tak jakby społeczeństwo w Europie mocno zbiedniało i potrzebowało cudzego, aby zaspokoić jakieś swoje potrzeby..... ale w Australii jest nadal tak jak powinno być!!!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      piątek, 13 czerwca 2014 09:40
  • czwartek, 12 czerwca 2014
  • środa, 11 czerwca 2014
  • wtorek, 10 czerwca 2014
    • Witam wszystkich... ponownie

      Na poprzednim blogu nie byłam w stanie dodać już żadnego zdjęcia... więc jedynym wyjściem było założyć nowy o podobnej nazwie..

      UWAGA! Nie klikajcie w nic co jest podświetlone w tekście... to nie moje dzieło... i możecie się zacząć denerwować... więc po prostu ignorujcie zachęty do klikania... administracja bloxu jak przeczytałam w opiniach kiepsko reaguje, więc "odkręcenie" tych podkreśleń w tekście zapewne potrwa... Ja nigdy nie daje odnośników!!!! Piszę i pokazuję Wam zdjęcia i nic ponadto...

      Kontynuuję podróż po Blue Mountains :)

      Poniżej wejście na szlak Three Sisters - Trzy Siostry

      .wejscie na szlak

      Turyści zostawiają ślady...

      ryja na pamiatke

      A tak wyglądają Trzy Siostry :)

      Trzy siostry

      Z punktu widokowego Echo roztacza się przepiękny widok nie tylko na "Trzy Siostry"

      z punktu widokowego Echo

       No obu wycieczkach po Blue Mnts szlaki maja mnóstwo schodów... trzeba mieć dobra kondycje i dobre kolana... wczoraj przeszłyśmy ich ponad 3000, dzisiaj przeszłam 1800...

      schody

      nastepne schody

      schody kamienne

      Pierwsza SIOSTRA :)

      siostra

      Mnóstwo balustradek .... jak wczoraj... NIEZBĘDNE rękawiczki!!!

      punkt widokowy

      Jeśli mielibyście tylko 1 dzień na zwiedzanie Gór Niebieskich to polecam wczorajszy szlak Wentworth Falls .... A nazwa gór pochodzi od efektu niebieskiej poświaty, którą mam nadzieję zobaczyliście na zdjęciach... To unoszące się olejki eteryczne eukaliptusów dają taki optyczny efekt.

      piekno niebieskie

      Po drugiej stronie doliny...

       

      po drugiej stronie doliny

      Zwiedzenie następnych szlaków muszę zostawić na później... Rozpadało się - zimowo....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 czerwca 2014 02:45

Tagi

Kanał informacyjny