Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • czwartek, 15 grudnia 2016
    • Off-road w Australii

      Czy wiecie, gdzie znajduje się najtrudniejszy szlak off-roadowy na świecie? Zwany szlakiem śmierci, bo zginęło na nim kilkudziesięciu niezbyt dobrze przygotowanych do tej trasy kierowców. Powodem był zbyt mały  zapas wody, za mało paliwa, za mało doświadczenia...

      To słynny australijski Canning Stock Route (CSR). Najtrudniejszy nie tylko ze względu na długość (około 2000 km) ale i teren przez jaki się przejeżdża...

      Kiedyś tą trasą z Kimberley do Perth pędzono bydło. Jednak spędów było zaledwie kilka, pomimo wykopanych przez geodetę Alfreda Canninga (to ten od płotu przeciw królikom o długości 1833 km) co 30 km studni (uwaga! aktualnie większość z nich nie istnieje!). Teren okazał się za trudny. Na szlaku bowiem znajdują się cztery pustynie, mokradła, słone jeziora i oczywiście busz!

      Trasa ta jest marzeniem wielu posiadaczy samochodów z napędem na cztery koła. Ale czy wiecie, że najlepszy tego typu samochód pochodzi z Polski... To FUNTER 4x4x4.... Pewnie wielu jest tym zaskoczona... poczytajcie na http://autokult.pl/28854,najlepszy-samochod-terenowy-swiata-pochodzi-z-polski

      A jak już zakupicie to cudo (a może macie już podobne) i waszym nieodpartym marzeniem będzie podbój australijskiego out-backu to wybierajcie się na szlak wyłącznie zimą (australijską) czyli od czerwca do października. No chyba, że życie Wam niemiłe...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 grudnia 2016 03:57
  • środa, 14 grudnia 2016
    • Muzea warte polecenia w Sydney

      Gdzie schronić się w Sydney zimą przed przenikliwym zimnem a latem przed duchotą upalnego dnia? W zimowych miesiącach jest tu dość wysoka wilgoć w powietrzu i często wieje przenikliwy wiatr, dlatego 12-15 stopni C wydają się być dwoma - pięcioma stopniami C. Latem, temperatury powyżej 30 stopni C zdają się na granicy tolerancji dla ciała, bo jest tu duszno, budynki parują, asfalt jest wrzący.... Dopiero co - 13 grudnia – zanotowano tu rekordowo wysokie temperatury 39 stop C – najwyższe od 16 lat w tym mieście.

      Otóż są dwie takie genialne przestrzenie, w których zawsze jest przyjemnie: wnętrza biblioteki i muzeum!

      Poszukujący książek w języku polskim „zapraszam” do biblioteki Wawerley w Bondi Junction. Czytający po angielsku znajdą tysiące interesujących lektur w wielu bibliotekach w rozmaitych dzielnicach Sydney.

      Z powodu wysokich temperatur wybieram ostatnio muzea, a tych w Sydney nie brakuje! Tyle, że w przeciwieństwie do bibliotek należy często za nie zapłacić! Cennym wyjątkiem jest tu Maritime Museum - Muzeum Morskie, gdzie za podziwianie eksponatów wewnątrz budynku nie zapłacicie nic, jeśli natomiast zechcecie zwiedzić imponujące statki a ... to już będzie Was kosztować 20 AU dolarów. Mnie wystarczył budynek i możliwość obfotografowania statków z zewnątrz. W drodze do tegoż muzeum spotkała mnie nie lada niespodzianka jako, że na moście Pyrmont Bridge zauważyłam wśród wielu flag także napisy polskie. MIŁOŚĆ i POKÓJ to słowa „powiewające” tutaj w kilku językach i o dziwo wśród tych po angielsku, niemiecku, hiszpańsku czy chińsku także po polsku! Wzruszające!

      Muzeum, które musiało czekać na mnie aż dwa lata jest Hyde Park Barrack Museum, w którym byłam właśnie wczoraj. Trafiłam na nie "niechcąco"... Okazało się, że pobliskie Australian Museum, które zwiedzałam już dwukrotnie (polecam!) z nowych wystaw ma jedynie wystawę o pająkach (którymi, pomimo, że jestem z wykształcenia biologiem się jakoś nie fascynuję). Postanowiłam więc przejść się przez jeden z moich ulubionych parków (Hyde Park), zobaczyć szopkę bożonarodzeniową przed Katedrą St. Mary’s Cathedral i kierując się dalej dotarłam do tego dość oryginalnego i mocno związanego z historią Australii "białego człowieka" muzeum. Zobaczyłam tu eksponaty "opowiadające" o skazańcach w kolonii, o pierwszych kobietach – imigrantkach a także wiele prycz na których spali uwięzieni tu mężczyźni...

      Dowiedziałam się, jak to dzięki ciężkiej pracy skazanych powstało miasto Sydney. Warto w tym muzeum zaopatrzyć się w elektronicznego przewodnika, który zaiste „sypie jak z rękawa” bardzo ciekawymi historiami na temat początków tego miasta i tego szczególnego miejsca. Warto było wydać 12 dolarów.

      Do Sydney przyjechała słynna rzeźba „Pocałunek” Auguste Rodin, którą przed wielu laty oglądałam w muzeum tego artysty w Paryżu. To nie jedyna atrakcja gdyż rzeźbie towarzyszy około setki prac innych, słynnych artystów. Jak „świat światem” nie tylko artystów fascynował i nadal fascynuje erotyzm ciała... Myślicie, że warto wydać 24 dolary w Art Gallery? :)

      Póki co „biegnę” zobaczyć sześć starożytnych egipskich mumii, które trafiły do Sydney prosto z British Museum ... Lubię Power House Museum, w którym zawsze jest coś oryginalnego do obejrzenia. A nad obejrzeniem pięknej "golizny" jeszcze się zastanowię :) :) :)

       

      zdj. sklepik z pamiątkami w Muzeum Morskim

      DSC05622__kopia

      Zdj. eksponaty aborygeńskie w Muzeum Morskim

      DSC05626__kopia

      Zdj. tak spali skazani mężczyźni... w Hyde Park Barrack Museum

      DSC05733

      zdj. Złożone łóżko jednej z imigrantek i jej "szafka" w  Hyde Park Barrack Museum

      DSC05720

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      środa, 14 grudnia 2016 06:48
  • wtorek, 13 grudnia 2016
  • wtorek, 06 grudnia 2016
    • Rasizm w Australii

      Zdjecie z Canberra National Gallery

      P6120291Właśnie odwiedził Australię specjalny reporter ONZ Mutuma Ruteere, który bardzo negatywnie ocenił australijskich polityków zarówno z tych większych jak i tych mniejszych partii politycznych za ich „ksenofobiczną mowę nienawiści” i negatywne poglądy w kwestii imigrantów.

      Mutuma Ruteere ostrzegł, że nie ujawnianie przypadków rasistowskich poglądów, tylko ich milczące akceptowanie również przyczynia się do wzmacniania rasistowskich opini.

      Podkreślił, że nie jest to jedynie problem Australii, ale wszystkich zachodnich demokracji, w których popiera się partie promujące politykę dyskryminacji i sam rasizm.

      „Bardzo proste jest ciemnością wypędzić światło, dobro poniżać złem. Trudniej jest usunąć z polityki wszystko co zainfekowano rasizmem” to jego słowa.

      Jego wizyta zbiegła się z trwającą od 2 tygodni krytyką Ministra ds. Emigracji Petera Dutton, który „zaatakował” libańskich imigrantów, mówiąc "z ostatnich 33 osób, które zostały oskarżone o przestępstwa związane z terroryzmem, w tym kraju (AU), 22 pochodzily z drugiej i trzeciej generacji libańskich środowisk muzułmańskich".

      Zarówno Partia Pracy jak i Zieloni ostro go za to skrytykowali, podkreślając, że zaatakował on grupę, która ściśle współpracuje z australijskimi organami ścigania!

      Komentarze określają Pana Ministra Dutton jako ignoranta.

      Warto abyście wiedzieli, że Libańczycy stanowią dość istotną populację w AU.
      W Lakemba, 15 km na południowy-zachód od Sydney CBD, mieszka wiele libańskich muzułmanów, którzy osiedlili się tutaj głównie w latach 1970 i 1980. Od tego czasu doczekali się wielu dzieci już o obywatelstwie australijskim. Są więc Australijczykami, tyle, że z pochodzeniem libańsko – muzułmańskim.

      Głęboko wierzący australijscy muzułmanie uważają, że ekstremiści nie wierzą w to, w co wierzą muzułmanie!

      Pan Mutuma Ruteere „polecił” także zbadanie systemu sądownictwa karnego, w związku z nadużyciami jakie miały miejsce na Terytorium Północnym, w stosunku do aborygeńskiej młodzieży zamykanej w poprawczakach/więzieniach. Wezwał do uznania konstytucyjnych praw rdzennej ludności, tak szybko jak to tylko możliwe.

      A ja się zastanawiam czy zajmie to Australii następne kilkadziesiąt lat czy tylko kilka?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 grudnia 2016 01:28
  • poniedziałek, 05 grudnia 2016
    • Polish Christmas Festival December 2016 Polski Festiwal Bożonarodzeniowy w Sydney

      DSC05388

      Polski Festiwal Bożonarodzeniowy zawsze odbywa się w Sydney na początku grudnia. Oprócz wspaniałych zespołów polonijnych (Podhale, Lajkonik, Kujawy), które jak zawsze z dużą pasją pięknie tańczyły i śpiewały :), usłyszałam nowe talenty muzyczne: Karolinę Kalczyńską i Amelię Gnatek. Na występ zespołu z Polski "Corny Potok" już nie miałam siły (po 4 godzinach) czekać. Zrobiły na mnie wrażenie piękne przemowy i to zarówno Polaków mieszkających na stałe w Australii jak i przedstawicieli australijskiego społeczeństwa w tym członka parlamentu AU.

      Dowiedziałam się, że rok 2017 jest rokiem Tadeusza Kościuszki (ta uroczystość jest wpisana na listę uroczystości UNESCO). Z tej okazji odbędzie się w Australii w ciągu całego roku kilka imprez. Będzie to m.in. maraton filmowy o naszym bohaterze narodowym (w kilku miejscach Au). Będzie miała miejsce premiera amerykańskiego filmu o Kościuszce."Kosciuszko: The man Before His Time". wyreżyserowanego przez Alexa Storozynski. W dniach 28-29 października odbędzie się festiwal w Jindabyne organizowany wspólnie przez społeczność polską i aborygeńską, zamieszkującą góry Snowy Mountains. Społeczności te bowiem lubią się i współpracują ze sobą. Przedstawiciele tej społeczności zostali po raz pierwszy zaproszeni na Polski Festiwal Bożonarodzeniowy w Sydney. Podkreślili, że dla nich, dla Aborygenów, Góra Kościuszki jest górą świętą!

      Na festiwalu było dużo polskiego jedzonka: z kotletami z kapustą, gołąbkami i pierogami włącznie. Oczywiście nie brakowało słodkości: królowały pączki, ale można było także kupić makowiec czy piernik. Jednak 6 stoisk z jedzeniem okazało się zdecydowanie za mało jak na ilość osób (nie tylko Polaków), która uczestniczyła w festiwalu w Parku Tumbalong Darling Harbour. Ustawiały się kolejki po kilkadziesiąt osób. Ja stanęłam w najkrótszej  (20 osób a nie 80) do ciast i zakupiłam kilka pączków (rozdałam sąsiadom) oraz piernik (będzie na święta, czeka w zamrażarce).

      Ponadto można było zakupić książki, wyroby z bursztynu, kosmetyki czy pamiątkowe gadżety prosto z Polski. Nie brakło informacji o polskich szkołach w Sydney i możliwości nauki języka polskiego na Uniwersytecie w Sydney.

      Warto wiedzieć, że Polacy w AU mają możliwość słuchania polskiego radia SBS (dziękuję za miłą rozmowę Pani Aniu i piękne pamiątkowe zdjęcie), czytania polskich gazet (np. Express Australijski) czy zainstalowania w australijskich (i nowozelandzkich) domach polskiej telewizji (między innymi: TVP Polania, TVP info, iTVN, TVN24, TV Trwam, TVS Śląsk). Poznałam również  przemiłą Panią Ernestynę - redaktor Pulsu Polonii, Prezesa Kosciuszko Heritage. Dziękuję za polecenie mi książki: "Answers to the pressing quesions of our times Elżbiety Mycielskiej - Dowgiałło. Już wiem komu ją dam w prezencie :)

      Ze wzruszeniem słuchałam polskiej tradycyjnej muzyki, oglądałam polskie tańce i śpiewy (jestem fanką polskiego folkloru) i oglądnęłam krótki występ Aborygenów.

      Dziękuję Polskiemu Konsulatowi Generalnemu w Sydney i wszystkim sponsorom za zorganizowanie tej wspaniałej polskiej imprezy, która na pewno w jakimś stopniu rozsławia Polaków w Sydney. Informacji na jej temat w gazetach jednak nie widziałam!

      Zdj. Zespół Podhale z AU

      DSC05396

      Zdj. Zaproszeni Aborygeni

      DSC05412

      Zdj. Najmłodsi artyści z zespołu Lajkonik

      DSC05422

      Zdj. Zespół Lajkonik z Sydney

      DSC05444

       Zdj. Zespół KujawyDSC05502

      DSC05554

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 grudnia 2016 06:55

Tagi

Kanał informacyjny