Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • wtorek, 10 stycznia 2017
    • czy o taki świat nam chodzi ?

      Długo zwlekałam z poniższym tematem, jednak widząc następny (czwarty lub piąty) artykuł na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy w australijskiej prasie postanowiłam go jednak poruszyć.

      Problem dotyczy większości świata, a przynajmniej tej jego części, gdzie dostęp do internetu nie stanowi najmniejszego problemu. A tematem tym jest pornografia.

      Pornografia i jej dostępność "w sieci" jest moim zdaniem „porażająca” i być może niektórzy (ja na pewno!) poważnie się zastanawiają, jaki będzie to miało wpływ na "społeczeństwo przyszłości".

      Jakimi ludźmi będzie młodzież, kto wyrośnie z dzieci, które „wychowują się na pornosach".

      Już dzisiaj wiadomo, że oglądanie filmów porno jest bardziej uzależniające niż nikotyna, alkohol a nawet narkotyki! Kto raz zacznie, może nigdy nie skończyć, no chyba że znajdzie się w porę na fotelu terapeuty. Jeśli rodzice zauważą i zareagują jest szansa, że młody człowiek zostanie „uratowany”. Jednak ilu rodziców, zajętych lub nadmiernie nowoczesnych odkryje uzależnienie dziecka i coś z tym zrobi? Trudno powiedzieć. Problem jest bardzo poważny, jako że chyba po raz pierwszy w historii (może się mylę!) "środek uzależniający" jest bardzo łatwo dostępny i nie wymaga dokonania zakupu. Inaczej mówiąc jest dostępny bezpłatnie.

      Australia słynie z różnorakich badań statystycznych, więc i w tym temacie już dużo wiadomo. Niestety wyniki nie napawają optymizmem. Z 50-ciu najczęściej oglądanych (sprzedających się!) tu filmików pornograficznych, aż 88,2 % scen przekazuje obrazy agresji (fizycznej lub słownej), w 48,7% jest to agresja słowna.

      95% agresywnych zachowań jest skierowana do kobiet. Komunikat dla chłopców, później mężczyzn wydaje się dość czytelny. Pogarda, lekceważenie, wykorzystywanie kobiet – tak są programowani młodzi ludzie, także w Australii. Jest to zatrważające.

      W pierwszych miesiącach pobytu w tym kraju (prawie 3 lata temu) byłam zachwycona ujmującym zachowaniem mężczyzn i kobiet, ich życzliwością, ich taktem, ich "klasą". Nie zauważyłam, że w większości dotyczy to ludzi po 40tym, 50tym roku życia. Im mężczyzna jest starszy w Australii (a jest faktycznie Australijczykiem co najmniej z pierwszego pokolenia) tym większe prawdopodobieństwo, że będzie zachowywał się jak dżentelmen. Ale czy dotyczy to młodszych mężczyzn? Niektórych na pewno! Spotykam ich chociażby w niektórych sklepach, restauracjach, w bibliotekach...

      Zastanawiam się nad tym ohydnym, jak dla mnie eksperymentem na wielką skalę jakim jest "pornografizacja społeczeństw". Czy zmiany ostatnich lat w dostępności do mediów, a co za tym idzie łatwość dostępu do pornografii, nie spowodują nieodwracalnych zmian w  mózgach i sercach młodych?

      W Australii 43 % dzieci rozpoczyna oglądanie porno w wieku między 11 a 13 rokiem życia. 95% australijskich chłopców oraz 61% australijskich dziewcząt w wieku między 13 a 16 rokiem życia oglądało już porno celowo lub przypadkowo. Z badań wynika, że wszyscy 15-letni chłopcy oraz 15-letnie dziewczęta byli narażeni na oglądanie pornograficznych zdjęć/filmów, przed pierwszym rzeczywistym kontaktem seksualnym.

      Co zalęgnie się w tych młodych głowach pod wpływem takich przekazów?

      Czy będą znieczuleni seksualnie? A może uznają, że brutalność i agresja jest zachowaniem normalnym i akceptowanym? Czy będą w stanie pokochać? A jeśli pokochają to czy Ci chłopcy/mężczyźni będą znęcać się nad swoimi partnerkami? A one, jak one będą zachowywać się? Jak ofiary?

      Już dzisiaj Australia ma niewątpliwie wielki problem z przemocą domową... na co wskazują liczne programy na ten temat w tutejszej telewizji. A ta przemoc, czy ona nie jest pokłosiem wychowania?

      Stosunkowo niedawno rozpisywano się w NSW nad wielką aferą, związaną ze zdjęciami nagich, niepełnoletnich nastolatek ze szkół m.in. w Sydney, w tym także ze szkół katolickich. Okazało się, że dziewczęta pozwalają swoim chłopakom na robienie sobie takich zdjęć, a później ich byli chłopcy „mszcząc się”niejako (bo dziewczyny są już byłe) i chwaląc się przed kolegami wysyłają ich nagie zdjęcia do grona znajomych... i za chwilę te zdjęcia już są w sieci.. oczywiście na stronach pornograficznych.

      Inny artykuł traktował o młodych dziewczynach, które "żyją" z pokazywania swoich nagich ciał w internecie.  Pokazują swoje codzienne czynności, przebywając w swoich pokojach/ mieszkaniach, po których poruszają się nago dostarczając „podglądaczom” uciechy i podniety. Te dziewczęta są zachwycone tym jakże prostym sposobem zarabiania na życie, twierdząc, że przecież nikt z mężczyzn nie wie gdzie mieszkają, więc nic im nie grozi. Nie widzą w tym niczego niemoralnego. Nie robią przecież nic złego, nikogo nie krzywdzą... Faktem, że być może taką popularność w przyszłości przypłacą tym, że nikt je nie zechce zatrudnić w normalnej pracy się nie przejmują. Możliwość "wytropienia" ich przez psychopatów wykluczają.

      O konsekwencjach psychologicznych takich zachowań rozwodzić się nie będę, od tego są psycholodzy i terapeuci. To młode dziewczyny (czasami poniżej 18go roku życia), oczywiście ładne, które póki co świetnie się bawią i nieźle im się powodzi. Niektóre już są nazywane "gwiazdami" i to im na pewno imponuje, podnosi ich poczucie wartości...

      Inny artykuł, który przeczytałam był o chłopcu, którego rodzice zauważyli, że coś jest z nim nie tak i odkryli ze zgrozą przyczynę. Zaprowadzili do terapeuty... a terapia okazała się długa i żmudna, bo to wielkie uzależnienie, które trudno się leczy... Większość rodziców nie tylko w Australii niestety nie rozmawia ze swoimi swoimi pociechami na temat porno i tego jak może być niebezpieczne.

      Jaki jest na dzień dzisiejszy rezultat badań w AU?

      Co czwarty młody człowiek między 12 a 24 rokiem życia uważa, że można kobietę przymuszać do seksu!

      Czyżby Australia zaczęła pielęgnować kulturę gwałtu?

      Czyżby o to chodziło, aby na dobre zapanował seksizm?

      Czy chodzi o zmianę sposobu myślenia młodego pokolenia. Nie tylko w kontekście Australii ale i świata. Dlaczego zaprzestano uczyć szacunku w relacjach męsko -damskich?

      Dlaczego producenci filmów porno w 90% swych produkcji stosują słowną i fizyczną agresję wobec kobiet?

      W wielu tzw. cywilizowanych krajach promuje się bezpieczny seks, a dlaczego nie promuje się wiedzy na temat istoty miłości i tego co w życiu najważniejsze.

      Chłopak, który będzie „karmił się” codziennymi dawkami seksu z internetu nie będzie w stanie mieć satysfakcjonującą relację z dziewczyną w prawdziwym życiu. A jeśli nawet mu się to uda, to z dużym prawdopodobieństwem taką dziewczynę skrzywdzi..

      Czy myśmy (jako ludzkość) już tego nie przerabiali? Czy musimy to przeżywać po raz kolejny, oczywiście ze szkodą dla kobiet?

      Ważnym pytaniem jest także, dlaczego młody chłopak siedzi przed komputerem i zajmuje się oglądaniem takiego rodzaju filmów. Badania wykazują, że często ma on bardzo niską samoocenę (!) i nie ma dobrego kontaktu z rodzicami (!).

      Internet jest łatwo dostępny dla każdego. Można w nim znaleźć wiele ważnych informacji. Komunikacja między ludźmi jest szybsza, ale czy lepsza? 

      Jeżeli takim popularnym nurtem stało się bestialstwo czy gwałt, to dlaczego dziwimy się że wokół jest tyle negatywnych zjawisk, czasami się nam zdaje że coraz więcej. My sami to sobie uczyniliśmy! Taką ludzie tworzą rzeczywistość! Wszyscy którzy produkują, wszyscy którzy oglądają, wszyscy którzy uzależniają się przyczyniają się do tego jak wygląda świat wokół nich. Są odpowiedzialni! To oni wszyscy przyczyniają się do szerzenia szkodliwych społecznie zachowań.

      Dwie skrajności obserwuje się na świecie: z jednej strony roznegliżowane w miejscach publicznych kobiety i pornosy dostępne dla każdego a z drugiej kobiety ubrane od stóp do głów, w chustach, niektóre wręcz z zakrytymi twarzami. Ani jedna ani druga skrajność nie służy kobietom.

      Każdy powinien zaczynać zmienianie świata od siebie. Jeśli nie będziesz konsumentem, nie będziesz napędzał tej branży.

      Jeśli będziesz otaczała/otaczał dziecko miłością, będziesz z nim rozmawiać i znajdziesz dla niego więcej czasu, mniejsze jest prawdopodobieństwo, że się "wykolei".

      Pornografia istniała od bardzo dawna. Potwierdzają to wykopaliska. Pierwszy raz natknięto się na dowody jej istnienia po odkryciu Pompejów (sensacja XVIII wieku). Jednak wydaje się, że skala deprawacji dzieci i młodzieży nigdy nie była tak wielka jak dzisiaj. Dzieci były chronione przed tym tematem...

      Jako wieczna optymistka wiem, że można to zmienić... zacznijmy od swojego podwórka...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 stycznia 2017 05:48
  • piątek, 30 grudnia 2016
    • Dobro niech do Was przychodzi...

      Sydney przeżywa rekordowo wysokie temperatury. 40 stopni C to w ostatnich dniach codzienność i jeszcze to chwilę potrwa. Tymczasem Melbourne tonie w deszczu... I nie tylko Melbourne. Niedawno pokazano w telewizji przepiękne potoki jakie pierwszy raz od 50 lat popłynęły po zboczach Uluru... Mocno pada zarówno na Terytorium Północnym jak i w Australii Południowej... Wiele miejsc jest podtopionych... Skrajne zjawiska pogodowe ... Żywioły pokazują swoje groźne oblicze ...

      W telewizji codziennie doniesienia o nowych utopieniach podczas pływania.. Często są to młodzi ludzie, którzy w ten upał chcieli się ochłodzić ... i niestety byli nieostrożni...

      W Sydney wykryto największy od lat przemyt narkotyków o wartości 360 milionów dolarów. To wielki sukces tutejszej Australijskiej Federalnej Policji i Policji NSW. Praca ostatnich ponad dwóch lat śledztwa.

      Najbogatsi tego świata mają się całkiem nieźle... Znowu niesamowicie wzbogacili się w 2016 roku...

      http://www.smh.com.au/business/as-populists-won-elections-in-2016-worlds-richest-people-made-330-billion-20161228-gtj45a.html

      Czy Ci najbiedniejsi polepszyli poziom swojego życia, czy zbiednieli tego nie wiem, gdyż o tym nie piszą w gazetach...

      Może wystarczy rozejrzeć się wokół i pomóc sąsiadowi? A może u sąsiada bogato, ale trzy ulice dalej można wstąpić do kogoś i mu pomóc. Może warto pochylić się nad bezdomnym i przykryć go ciepłą kołdrą. Tak jak to zrobiły nastolatki w Nysie... Lub podarować człowiekowi nowe buty, jak to zrobiła straż miejska w tym mieście.

      Wierzę, że Ci którzy pracowali nad sobą, mają w sobie większy spokój niż na początku roku. Tak, pomimo polskiej zawieruchy...

      Ci którzy dawali DOBRO, otrzymują DOBRO!

      Ci którzy kochają, są otoczeni miłością.

      Ci którzy dbali o zdrowie swoje i swoich bliźnich będą cieszyli się, że spełniają się im życzenie ZDROWIA także w 2017 roku.

      Do siego roku! Niech się Wam wiedzie i spełnia a Bóg/Źródło zawsze błogosławi...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      piątek, 30 grudnia 2016 08:52
  • środa, 28 grudnia 2016
    • Czy Australia dziczeje? czy daje się zmanipulować..?

      Jak wyglądał Dzień Bożego Narodzenia (25.12.2016) na plaży Coogee Beach w Sydney:  3 aresztowania, zachowania aspołeczne, strumienie alkoholu... pozostawiony na plaży gigantyczny śmietnik... Tak, to byli młodzi ludzie... w większości pod wpływem ... wbrew przepisom jakie obowiązują na tej plaży pito alkohol, chociaż jest to zabronione po 16.00 godzinie, a ograniczone między 12.00 -16.00... Impreza na 10 tys osób nie była zabezpieczona w żaden sposób... gdyż ta garstka policji nie była w stanie opanować tłumu... policja stwierdziła, że były tylko 3 aresztowania i są raczej zadowoleni z zachowania 10 tys osób... tak ... a byli oblężeni przez tłum i zapewne niewiele widzieli... ot takie wspaniałe święta Bożego Narodzenia na jednej z plaż w Sydney... Sprzątający plażę, oświadczyli, iż jeszcze nigdy w życiu nie widzieli takiej ilości śmieci w tym miejscu... Alkohol i przekąski zwożono tu w wózkach sklepowych... najciekawsze jest jednak to, że na party ludzie się skrzyknęli - wiedzieli o tym i spodziewali się że będzie DJ i tańce... a nikt z Rady Dzielnicy nic o tym nie wiedział... ?...

      A w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia w tzw. Boxing Day tysiące ludzi (także przeważnie młodych) ściągnęło do największych domów towarowych Sydney...byli jak w gorączce... jakby nimi sterowała niewidzialna ręka... kupuj u nas marionetko... to dzisiaj jest ten dzień.... 60% upustu za markowe ciuchy.. Tego już nie będzie do następnego Boxing Day... konsumuj ... ciesz się materią.. co tam duch, ciesz się bo tylko dzisiaj możesz kupić tak wiele za tak niewiele... Tak to do nas pielgrzymujesz co roku ... do sklepu David Jones, do Myera... to my jesteśmy twoją "stajenką" , to tu u nas zostaniesz "pobłogosławiony" .. bo zostawisz nam swoją gotówkę...o tak, kupuj! - prawie 100 milionów dolarów w ciągu godziny! 2,3 miliardy dolarów w ciągu 24 godzin!... O tak!... weź więcej... Dzięki tobie zaczęliśmy  wspaniale Nowy Rok jeszcze przed jego rozpoczęciem...

      Niektóre kobiety zwierzają się: "robię to od ósmego roku życia" "to jest wspaniałe" 

      O ............ k.............(kur zapiał i pobudził kurki!- takie moje na te okoliczności "przyrody") sorry!

      A przed świętami 620 milionów dolarów wydano na prezenty, przeciętnie 67 dolarów/osobę i ponoć w Australii 75% społeczeństwa otrzymała prezenty nietrafione, niechciane! Słuchajcie może by ich wysłać do Polski! albo do Indii na zakupy... wielu, bardzo wielu miałoby dzięki nim lepsze życie....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      środa, 28 grudnia 2016 06:12
  • poniedziałek, 26 grudnia 2016
  • wtorek, 20 grudnia 2016
    • Troszkę o Aborygenach

      Aborygeni w Sydney w czasach kolonialnych. Obraz z Muzeum Hyde Park Barracks

      DSC05711

      „Pytałem rdzennych mieszkańców Australii o Ścieżki Snu. Raczej niewielu w ogóle chciało rozmawiać ze mną na ten temat i każdy odpowiadał inaczej. (...) Najmocniej poruszył moją wyobraźnię temat Ścieżek Śpiewu. (...) Niezwykłe i fascynujące jest dla mnie to, że Aborygeni traktują pieśń jak mapę, że potrafią drogę przez busz zaśpiewać. Są jak ptaki, które wyśpiewują trasy przelotu, setki, tysiące kilometrów. Pieśń, mające na całym świecie znaczenie estetyczne, pobudzająca silne emocje, dla nich ma funkcję praktyczną. (...) „Kiedyś każdy z nas miał na własność kawałek ziemi. Aktem własnością była właśnie Pieśń.”” Teraz wiem, że trzeba rozumieć co się śpiewa, aby się nie zgubić. Trzeba znać języki innych plemion. Ale jeśli Pieśni są prywatną własnością, to skąd zdobyć ich „zagraniczne” strofy? Mona nimi pohandlować albo je pożyczyć , otrzymać za bezcen od jej właściciela i samemu je odsprzedać lub oddać. Większość plemion zna język swoich sąsiadów. Problem językowy pojawia się w dalszych „krajach” , ale tam radzimy sobie, korzystając z telepatii – dodał Aborygen Amaroo. (...) Zachowaliście ją (telepatię) w szczątkowej postaci, choć nie zdajecie sobie z tego sprawy. Rozwój cywilizacji, oderwanie od wspólnot, cały ten mętlik i nadmiar informacji doprowadziły do zatarcia umiejętności posługiwania się telepatią – przekonywał. Nasza pierwotna cywilizacja ocaliła ją bardziej świadomie i często z niej korzystamy, jak wy z telefonów komórkowych. Tylko inaczej ładujemy baterie. Uśmiechnął się i kontynuował: W rytualnych obrzędach, w wierze w kontakt z Przodkami, a nie w gniazdkach sieci elektrycznej. Jeśli mamy umysł silnie skoncentrowany na danej osobie, oczyszczony z innych myśli, a „baterie” dobrze naładowane, zasięg naszej telepatii jest nieograniczony w przestrzeni i w czasie. (...)

      „Dotknięcie kością” to prastara metoda egzekucji, traktowana przez Aborygenów z największą atencją coś z pogranicza tabu, dostępnego wyłącznie mężczyznom. (...) Nie pozostawiło ono żadnych śladów i podobno nigdy nie zawodziło, przynajmniej w stosunku do członków plemienia. (...) Tak przygotowaną „gilotynę” otrzymywali kurdaitcha, myśliwi –kaci, których zadaniem było wytropienie skazanego i wykonanie wyroku. (...)

      Walkabout to rodzaj pielgrzymki do miejsc świętych, podróży stricte duchowej. Aborygeni podążają śladami swych Przodków Ścieżkami Śpiewu. To jak piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Tyle, że ich święte góry, doliny, rzeki i inne formy krajobrazu są z dala od miast i hałaśliwej cywilizacji. (...)

      Z Aborygena nie zrobisz przyjaciela , tak jak z dingo nie zrobisz psa. Dla ogromnej większości z nich wszelkie przedmioty nie mają wartości, bo mogą być szkodliwe. Ciągły ruch (przekazywanie następnej osobie) pozbawia je negatywnej mocy, dlatego nawet sweter bezpieczniej przekazać dalej.

      Fragment książki Marka Tomalik „Australia Gdzie kwiaty rodzą się z ognia” POLECAM :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 grudnia 2016 07:45

Tagi

Kanał informacyjny