Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • niedziela, 31 sierpnia 2014
    • Gdybyście się wybierali do Sydney... nie mając zbyt dużo kasy...

      Gdybyście się wybierali do Sydney... nie mając zbyt dużo kasy...

      Musicie wiedzieć, że minimum musicie mieć na bilet lotniczy tam i z powrotem oraz miesięczny pobyt około 10.000 zł ...

      Po bilecie lotniczym drugim największym kosztem jest nocleg...

      Oczywiście są okresy, kiedy miejsca noclegowe obniżają ceny... więc warto sprawdzać w internecie ceny na bieżąco, pytać czy przy dłuższych pobytach są proponowane zniżki (często są – a kto pyta nie błądzi!)

      Chcąc zarezerwować lepsze miejsce noclegowe warto korzystać z takich portali turystycznych jak www.booking.com (pl).

      Fajnie jest podróżować we dwójkę, gdyż wówczas wszystko taniej wychodzi a i zjedzona wspólnie puszka np. ciecierzycy lepiej smakuje zmieszana dajmy na to z puszką fasolki lub tuńczyka :)

      Najtańsze są kempingi (18-25 dolarów za namiot), siódmy nocleg jest w ramach promocji często gratis.Jeśli wynajmiecie samochód we czwórkę tak jak to robi niemiecka młodzież to możecie także w wędrówkach poza Sydney zatrzymywać się w spartańskich wprawdzie, ale darmowych miejscach, gdzie jest woda i miejsce do zaparkowania (a toaleta na łonie natury). Kiedyś namioty rozbijali mniej zasobni turyści "na dziko" w Hyde Parku, teraz jednak jest to zabronione...

      Schroniska młodzieżowe oferują pokoje wieloosobowe w cenie 15-25 dolarów. Ja polecam jednak hotele, które mają okazyjne ceny szczególnie w posezonie... oraz w okresie od połowy grudnia do końca stycznia akademiki! Uniwersytet Sydney, International House, St Johns Collage, Wesley Collage, Women's Collage, Uniwerytet Nowej Południowej Walii, New Collage oferuje pokoje jednoosobowe ze śniadaniem od 35 dolarów – 45 dolarów dla studentów i odpowiednio o 10 dolarów drożej dla pozostałych.

      W hotelach - pubach ceny pokoi zaczynają się od 50 dolarów za dwójkę a ze śniadaniem 70 dolarów. Nie zdziwcie się, że klucz do pokoju w tych tańszych hotelach dostaniecie w olbrzymim barze, który stanowi centrum hotelu i jego najważniejszą część... pokoje są tylko dodatkiem..... a ponieważ niektóre znajdują się nad barem, więc jak chcecie się wyspać warto mieć ze sobą stopery (ja je zawsze wożę ze sobą). Jednak poza niedogodnością hałasu do północy są one zwykle przyzwoite: czysta pościel, ciepła woda, ręczniki, mydło, szampon, czajnik oraz kawa, herbata, cukier w cenie. Jest także lodówka i (czasami głośna) klimatyzacja. Zdarza się bezpłatny internet, zależy gdzie się trafi...Jeśli nie ma łazienki w pokoju to jest wspólna na korytarzu z najczęściej porządnymi prysznicami i toaletą. Zawsze jest papier toaletowy :).

      Poza miejscem noclegowym... możecie wszędzie skorzystać z bezpłatnych toalet.... a na plaży przy upale możecie wziąć prysznic...

      Jak pada lub nadmiernie świeci słońce najlepiej wejść do biblioteki, tu nie dość, że internet jest za darmo to i temperatura jest odpowiednia a wokół mnóstwo ciekawych książek... ale uwaga większość bibliotek jest czynnych do 18tej (w piątki, soboty do 17tej) a w niedzielę bardzo krótko od 14.00-17.00. Biblioteka w Chatswood od poniedziałku do czwartku jest czynna do 21.00.

      Dlatego pozostają centra handlowe, gdzie w pobliżu np. Apple lub w McDonald też macie bezpłatny dostęp do sieci.

      Jeśli zostaniecie na dłużej i zdecydujecie się wynająć mieszkanie to należy liczyć się z kosztem tygodniowym minimum 350 dolarów. Tańsze lokum może (oczywiście nie musi!) okazać się wilgotną, zimną i głośną „norą”, w której łatwo nabawić się reumatyzmu i bezsenności lub nerwicy. 

      W second hand np. Czerwonego Krzyża zaopatrzycie się w dodatkowe podkoszulki (za 1, 2, 3 dolary), spodnie, letnie sukienki, dlatego nie musicie zabierać nadmiaru ciuchów z Polski … tylko butów nie kupujcie po kimś, bo łatwo się nabawić grzybicy.... ale te w przystępnych cenach dostaniecie w sklepach Chemist, gdzie jednak głównie zaopatrzycie się we wszelkie kosmetyki w cenach takich jak w Polsce lub na niektóre towary niższych. Jednak lekarstwa, suplementy są tu bardzo drogie, dlatego warto wziąć ze sobą zapas witamin, magnezu, jakiś środek przeciwgorączkowy, przeciwbólowy, w tym na ból gardła. Ja kupiłam w Chemist rewelacyjne ciepłe pantofle za 30 USD (może drogie?!, ale niezastąpione w chłodnych, australijskich domach, szczególnie zimą) i w tej samej! cenie buty „zimowe”, w których chodzę ostatnio na okrągło a są w przepięknym niebieskim kolorze... i są bardzo wygodne.

      Lecąc do Australii warto przemyśleć swój bagaż, bo jak się okazuje 20 kg to zaledwie jedna duża torba! Ale wiecie co w tej chwili …. na miesiąc-dwa spokojnie zmieściłabym się w 10 kg! Do Australii na 10 miesięcy wzięłam 4 pary butów: sandały, lekkie tenisówki, porządne adidasy do chodzenia na wędrówki i jedne eleganckie półbuciki na obcasie do spódnic (te ostatnie niepotrzebnie, bo chodząc tak intensywnie po mieście lub na spacery w zasadzie ich nie używam...).

      Buty w Chemist po przecenie to zaledwie koszt 15, 20, 25, 30 dolarów... (przeceny są często ponad 50%). Czyli podpowiadam warto wziąć z Polski tylko 2 pary „porządnych” butów do intensywnego chodzenia + klapki. Ja klapków (tego ulubionego obuwia Australijczyków) nie lubię, więc zamiast nich mam sandały … prawie jak klapki. Oczywiście klapki/sandały są niezbędne pod prysznicem i w upalne dni... Uwaga! Im bliżej plaży tym klapki droższe! A najtańsze kosztują 10 dolarów.

      Jeśli chodzi o wyżywienie: Część jedzenia jest tania: np. kupując w Coles lub Aldi wyłącznie z przecen (co nie znaczy, że stare, tylko w ramach promocji co tydzień innej, aby przyciągnąć klienta) można tygodniowo nie wydawać więcej „na papu” niż 25-35 dolarów. Za 1 dolara można kupić: puszkę z rybkami lub puszkę z fasolką lub jak macie szczęście puszkę mleka kokosowego... za 2 dolary mieszankę - mix świeżej sałaty dla 2 osób a jak jest przecena np. 6 sztuk kiwi lub kilogram marchewek. Warto też zaglądać na stoisko z warzywami/owocami w China Town. Jak zamówcie w kafejce kawę za 3-4 dolary dostaniecie do niej wodę gratis. Zresztą woda jest prawie wszędzie w kranikach w parkach nie tylko dla biegaczy.

      Posiadacze większego portfela bez problemu smacznie zjedzą za 8-12 dolarów obfite dania obiadowe w rozmaitych barach – ja preferuje i polecam tajskie, japońskie, chińskie.

      Jeśli zanocujecie dalej od centrum miasta należy liczyć się z kosztami podróży pociągiem/ autobusami po Sydney. Warto zakupić sobie karnet 10 przejazdów na autobusy, lub jeśli codziennie będziecie się przemieszczać bilet wielokrotnego przejazdu (np. tygodniowy, miesięczny) na pociąg. Ponieważ system biletowania jest w tej chwili w trakcie zmian nie będę się rozpisywała na ten temat. Na pewno najbardziej opłaca się jazda tam i z powrotem... np. bilet Turramurra – centrum – Turramurra to 7 dolarów a tylko w jedną stronę to często 4.80 (zależy od godziny zakupu oraz dnia tygodnia, zdarza się taniej). Na krótszej trasie np. Turramurra – Chatswood - Turramurra to 5 dolarów a w jedną stronę to 3,60. W związku ze zmianami od 1 września coś mi się wydaje, że moje czasy tanich przejazdów już się skończyły. Www.opal.com.au



      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 sierpnia 2014 08:45
  • czwartek, 28 sierpnia 2014
    • ostatni wpis medyczny w tym miesiącu... może komuś sie przyda...

      Fragmenty nastepnego ciekawego artykułu....

      Napisany przez Waltera Last, przetłumaczony przez Jerzego Florczykowskiego i skrocony przeze mnie...

      Walter Last emerytowany biochemik i chemik pracował na medycznych wydziałach niemieckich uniwersytetów oraz w laboratoriach Bio-Science w Los Angeles w USA, później jako żywieniowiec i terapeuta wykorzystujący naturalne metody leczenia w Nowej Zelandii i Australii, gdzie obecnie mieszka. Napisał Healing Foods,The Natural Way to Heal i Overcoming Cancer a także serii książeczek Heal Yourself.. www.the-heal-yourself-series.com. Jego strona www.health-science-spirit.com

      ''Zamiast chemioterapii i radioterapii polecam leczenie alkalizujące i antymikrobowe. (...). Do późniejszego powstawania przerzutów i ich szybkiego wzrostu przyczynia się chemioterapia. W rezultacie leki przyspieszają śmierć pacjentów. Gdy guzy poddane są stresowi, wytwarzają komórki macierzyste a z nich nowe komórki nowotworowe , które są o wiele bardziej złośliwe i odporne na terapie, niż te sprzed leczenia. Medycyna konwencjonalna ukrywa te fakty przy pomocy statystyk, wykrywając i usuwając coraz mniejsze, nieszkodliwe guzy, które nigdy nie zagroziłyby zdrowiu i traktuje je jako wyleczone przypadki raka. Ponadto zgony będące następstwem leczenia raka są często przypisywane innym przyczynom, co zmniejsza statystyczną umieralność na raka. W leczeniu raka chodzi o zniszczenie (zminimalizowanie) stanów zapalnych. Młodsi ludzie mają często najwięcej problemów, ponieważ ich układ odpornościowy wytwarza najsilniejsze stany zapalne. Problemy ze stanami zapalnymi można wyeliminować przez dodatkowe stosowanie środków przeciwzapalnych, takich jak ustna alkalizacja, kuracja przeciwmikrobowa i okres postu.

      Poszczenie blokuje wzrost nowotworów i okresowe posty są o wiele skuteczniejsze niż nieograniczone spożywanie żywności lub stałe jej ograniczenie. Zaletą poszczenia jest to, że powodują kurczenie się guzów, bez wywoływania stanu zapalnego, ponieważ kiedy organizm jest pozbawiony pożywienia, zużywa niezdrowe tkanki i nowotwory jako źródła energii. Dodatkową korzyścią jest to, że ograniczenie jedzenia hamuje również aktywność drobnoustrojów. Tę zasadę wykorzystuje kilka znanych metod leczenia raka, takich jak kuracja Breussa i kuracja winogronowa. Innym sposobem kurczenia i ewentualnego eliminowania guzów bez wywoływania stanu zapalnego jest zdecydowana alkalizacja, np. chlorkiem cezu lub bardzo dużymi ilościami wodorowęglanu sodu, aby utrzymać przez pewien czas pH moczu powyżej 8. Ale i te terapie mogą wywoływać problemy więc nie ma co uciekać się do skrajności. W medycynie naturalnej stosowane są enzymy proteolityczne, które przyczyniają się do usunięcia resztek białka i zmniejszenia guzów przy jednoczesnym hamowaniu stanów zapalnych. Ulubione to bromelainami papaina. Ponadto enzymy fibrynolityczne nottokinaza oraz serrapeptaza, które hamują nadmierne zlepienie, czyli nadkrzepliwość krwi, która jest potrzebana do formowania przerzutów. Najbardziej wygodny i niezawodny sposób to przyjmowanie w ciągu dnia alkalizujących środków np. weglowodanu sodu i cytrynianu potasu, które stopniowo zmniejszają guzy bez wywoływania stanów zapalnych. Można to zrobić w połączeniu z terapią przeciwbakteryjną, enzymami proteolitycznymi oraz okresowym postem wspomaganym spożywaniem tylko surowej żywności! (warzywa) Zalecane przeciwutleniacze i ziola przeciwzapalne. Nie stosować stymulatorów wzrostu nowotworów czyli: wielonasyconych olejów, fosforanów, produktów bogatych w fosfor, cukier, zboża, produkty zbożowe, lekkostrawne weglowodany, gdyż one wszystkie wzmacniają stany zapalne. Więcej glukozy to więcej kwasu mlekowego, czyli większa kwasowość, co oznacza silniejsze zapalenie i silniejszy rozrost guza. Odstawić mleko i jego przetwory! Dimetylosulfotlenek (DMST) rozcieńczony wodą 2:1 lub 1:1 można przykładać na guza.''


      Warto takze przeczytac ksiażke o terapii Gersona. A posty zdrowotne poleca od lat dr. Ewa Dąbrowska, ktorymi skutecznie leczy z wielu chorob.... polecam jej diete...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 sierpnia 2014 08:59
  • środa, 27 sierpnia 2014
    • Wczoraj przeczytany artykuł... fragmenty do zastanowienia się, wybór należy do nas...

      Dla zainteresowanych fragment książki „Aluminium:o tym się nie mówi głośno” Bert Ehgartner tłumaczone przez Agatę Janiszewską. Tłumaczenie skróciłam, ale mam nadzieję to co najważniejsze zawarłam...

      W dwóch na trzy szczepionki znajduje się aluminium. Dlaczego aluminium? (...) Dwie trzecie stosowanych dziś szczepionek działałoby gorzej lub nie działałoby wcale, gdyby nie dodawano do nich aluminium. (...) Aluminium jest substancją wzmacniającą , tak zwanym adiuwantem. (…) Substancje pomocnicze zawierające aluminium są stosowane w szczepionkach od ponad 80 lat. Paradoksalnie, mimo tak długiego czasu, dokładny mechanizm wspomagania działania aluminium na szczepionki nie został jeszcze do końca poznany. Wiadomo, że aluminium jest w stanie zmotywować układ odpornościowy do wytwarzania przeciwciał. (…) Działanie to opiera się na kilku mechanizmach. (…) W ramach reakcji immunologicznej związki aluminium powodują zwiększoną produkcję przeciwciał. To znaczy, że uaktywniają raczej reakcję Th2 układu immunologicznego. Obronę komórkową (reakcję TH1) stymulują natomiast w niewielkim stopniu. Żywe szczepionki zawierające osłabione wirusy (np. przeciwko ospie) nie potrzebują adiuwantów, ponieważ posiadają dostatecznie dużo pierwotnej struktury, by system wrodzonej obrony potraktował je jako intruzów. Również całe, uśmiercone bakterie najczęściej nie potrzebują do wywołania odpowiedzi immunologicznej żadnej substancji pomocniczej, ale części bakterii czy określone białka powierzchniowe -tak. Najwyraźniej antygeny nie są dla układu odpornościowego dość „groźne”, by na nie zareagował. Dopiero stan zapalny wywołany przez sole aluminium w miejscu wkłucia stawia układ odpornościowy w stan gotowości. Ponieważ jednak sole nieorganiczne jako „istoty nieżywe” są przez układ odpornościowy ignorowane, znalezione w tym miejscu antygeny zostają wzięte za przyczynę nieszczęścia, schwycone przez komórki dendryczne i odprowadzone do węzłów chłonnych. (…) Sam związek aluminium który spowodował szkody, jest jednak w większości przypadków ignorowany. (…) Te kilkadziesiąt lat od kiedy aluminium w większych ilościach występuje w naszym otoczeniu, nie wystarczy, by w ewolucyjnej pamięci układu odpornościowego pozostał po nim ślad. Na temat aluminium układ odpornościowy nie ma żadnych informacji i dlatego w większości przypadków nie uznaje aluminium za sprawcę. (…)

      W nauce niepowstrzymanie rozpowszechnia się tendencja do specjalizacji. Nie ma już dziś w zwyczaju, by rozglądać się wokół i we własnych rozważaniach uwzględniać zdobycze z innych dziedzin wiedzy. (…) I tak oto giną także pojedyncze stwierdzenia, na przykład badaczy, którzy nie uważają za słuszne stosowanie zawierających aluminium adiuwantów do wywoływania modelowych chorób na zwierzętach. (…) U naukowców, którzy zajmują się tego rodzaju badaniami podstawowymi, coraz powszechniejsza jest opinia zgodnie z którą aluminium powoduje w organizmie cała masę skutków i dlatego na przykład zafałszowuje idealny obraz jednoznacznej astmy u zwierząt laboratoryjnych. Zwykle astma o podłożu alergicznym, a także katar sienny i anafilaksje – ciężkie stany podrażnienia układu odpornościowego – są wywoływane przez komórki tuczne (mastocyty). Te komórki układu immunologicznego występują w całym organizmie, przed wszystkim w błonach śluzowych. Posiadają receptory wiążące przeciwciała. Gdy organizm zetknie się z alergenem, za pierwszym razem nie dzieje się przeważnie nic. Masowo wyprodukowane w reakcji przeciwciała umiejscawiają się między innymi na komórkach tucznych. Dolną częścią przywierają do ich powierzchni, a widełkowate ramiona wysuwają do góry, sprawdzając, czy pojawią się znowu te same alergeny. Jeśli tak się stanie, przeciwciała natychmiast nawiązują kontakt i łączą się oboma wolnymi końcami z alergenem. Poprzez połączenie z komórką tuczną przekazują sygnały dalej. W reakcji na komórki zaczynają wydzielać zmagazynowane w pęcherzykach cytokiny. Najbardziej znaną z nich jest histamina, odgrywająca istotną rolę w obronie przed substancjami obcymi dla ciała i w zwalczaniu stanów zapalnych oraz oparzeń. Słynne są jej działania uboczne: histamina może u pacjenta wywołać gwałtowne swędzenie, skurcze mięśni, bóle, stany zapalne skóry i napady astmy. „Wodorotlenek glinu (aluminium!) wywołuje niezależne od komórek tucznych alergiczne stany zapalne” czytamy w raporcie z badań przeprowadzonych przez grupę roboczą Holgera Garna, kierownika Działu Chemii Klinicznej i Diagnostyki Molekularnej na Wydziale Medycznym uniwersytetu w Marburgu. Dlatego stanowi czynnik zakłócający badania nad komórkami tucznymi. (…) W badaniach na zwierzętach mówi się zatem jasno to, co przez większość ekspertów od szczepień jest przemilczane lub wręcz przekłamywane. Ciekawy jest jeszcze jeden szczegół z badań Grana. W doświadczeniu zmierzającym do wywoływania u myszy astmy bez zastosowania aluminium okazało się bowiem, że podanie alergenu zarówno przez drogi oddechowe, jak i przez układ pokarmowy, nie przynosi efektu. „W większości wypadków spowodowało jedynie słabe uczulenie albo nie powodowało żadnego” . Wręcz przeciwnie: zwierzęta zwykle uzyskiwały trwała tolerancję na białko jaj kurzego. Wygląda to jednak zupełnie inaczej, gdy alergen zostaje wstrzyknięty: „Powoduje trwałe, silne uczulenie”.(...)

      Chris Show, profesor oftalmologii na uniwersytecie British Columbia w Vancouverze, i jego współpracowniczka Lucija Tomljenovic, w wywiadzie ostro skrytykowali użycie zawierających aluminium adiuwantów w szczepionkach dla dzieci. „Aluminium to bez wątpienia trucizna dla nerwów” - oświadczył Shaw. „I nawet jeśli w szczepionkach są jej minimalne ilości, to te niewielkie ilości mogą mieć dramatyczne skutki dla układu odpornościowego” (…) Lucija Tomljenovic: „ W układzie pokarmowym pozostaje tylko bardzo niewielka ilość aluminium pochodzącego z pokarmu, w przypadku szczepionek sytuacja wygląda zupełnie inaczej: organizm wchłania niemal 100 % aluminium, ponieważ układ pokarmowy, przez który odbywa się wydalanie, jest przy szczepieniach pomijany”. Wstrzykiwane aluminium jest z tego powodu wielokrotnie bardziej toksyczne niż aluminium przyjmowane z pokarmem. (…)

      Mimo masowego stosowania aluminium jego toksyczne właściwości stanowią naukową próżnię (…) W przypadku aluminium panuje uderzający lęk przed wypełnieniem naukowej luki, wszędzie da się to wyczuć, że lepiej się w to dalej nie wgłębiać. (…) Prace na temat bezpieczeństwa związków aluminium niezwykle rzadko otrzymują wsparcie finansowe lub chociażby koncepcyjne. (…)

      Kanadyjka Anita Kozyrskyj, profesor ochrony zdrowia na uniwersytecie Manitoby w Winnipeg stworzyła duży projekt badawczy, w którego centrum znalazła się armia 14 000 dzieci, barwna mieszanina ze wszystkich warstw społecznych. Jedyną ich wspólną cechą był rok urodzenia 1995. Dzieci były wzywane w regularnych odstępach czasu, badane, a uzyskane dane wykorzystano do badań nad zdrowiem dzieci. Kozyrskyj wraz ze swoim zespołem opublikowała już serię prac poświęconych rozmaitym problemom. Teraz razem ze współpracownikami badała związek między czasem szczepienia a występowaniem astmy. Okazało się, że dzieci, u których terminy szczepień w pierwszym roku życia zostały- niezależnie od przyczyny – przesunięte na później, wykazywały znacznie mniejsze ryzyko zachorowania na astmę. I rozległ się krzyk. Kozyrskyj, która dotychczas nie publikowała niczego na temat szczepionek, nagle znalazła się pod silnym ostrzałem.

      Dopóki sprawa szczepień będzie naukowym polem minowym, gdzie każdy intruz, który wtargnie do rewiru pod nazwą wakcynologia, jest ścigany, i to najczęściej nie na płaszczyźnie zawodowej, lecz prywatnej, dopóty będę popierał wszelkie ingerencje w ten obszar ze strony innych dziedzin nauki. Niebezpieczne jest pozostawiać tak ważny obszar nauki wąskiej grupie fanatyków i sekciarzy. (…)

      Profesor Harper – szefowa działu badawczego na Uniwersytecie w Kansas City w stanie Missouri: w odpowiedzi na pytanie: Badania Petera Aaby'ego w zachodniej Afryce pokazują, że szczepionki zawierające aluminium mogą być groźne dla zdrowia dzieci. Czy mamy wystarczającą wiedzę na temat jego oddziaływania? Tak odpowiedziała:

      Jego praca jest bardzo ważna! Nie dysponujemy obecnie wystarczającą ilością dobrze przeprowadzonych badań, by na to odpowiedzieć. Ta dziedzina jest bardzo młoda (!) i musimy zachęcić finansistów do umożliwienia ściśle określonych badań. Musimy też zachęcić rządy i kasy chorych do wspierania tych badań. Istnieje dość dowodów na ciężkie reakcje, które mogą mieć związek z aluminium.

      Pytanie do prof Harper: Od wielu dziesięcioleci urzędy zalecają szczepionki, w których skład jako substancja pomocnicza wchodzi aluminium. Pod tym względem jadą z producentami na jednym wózku i naraziliby się na potężną krytykę, gdyby miało się okazać, że aluminium może stanowić zagrożenie.

      Harper: Z pewnością. Ale nie można się wiecznie ukrywać za tym, co było kiedyś i co się kiedyś robiło. Dlatego lepiej byłoby, gdyby zdobyli się na odwagę i zrobili krok do przodu. (…) Mam nadzieję, że urzędy te będą będą miały odwagę spojrzeć na to naprawdę bez uprzedzeń i popracować nad tym wszystkim, co dziś znane jet już jako fakty. ...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      środa, 27 sierpnia 2014 09:00
  • wtorek, 26 sierpnia 2014
    • Plaża Balmoral

       

      Sydney ma mnóstwo plaż.... jedna z nich znajduje się w jednej z najbogatszych dzielnic Sydney czyli Mosman. Wokół bogate domy, drogie samochody,"czadowe" jachty.... ale mnie "kręcą": te drzewa - jedno z nich jest naprawdę niesamowite i kukubara za którą troszkę pochodziłam, aby zrobić ładne ujęcie :), no i oczywiście morze i plaża...

      A w wodzie pływają w ten ziąb (nigdy do tego nie dojdę :) bo i po co!) wpław i na deskach. A wędkarze także mają raj i rodzinki z dziećmi spacerujące alejką wzdłuż plaży...

      zatoczka balmoral

      plaza balmoral 1

      paza balmoral 2

      plaza balmoral 3

      drzewo eukaliptus

      dzieci na drzewie

      kukubara

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 sierpnia 2014 10:07
  • poniedziałek, 25 sierpnia 2014
    • Wspaniały weekend w Sydney :)

      Ten weekend był wyjątkowy... nie dlatego, że po wielu deszczowych dniach znowu zaświeciło mocno słońce, ale ze względu na moc wzruszeń...

      Byłyśmy z Krys na przepięknym koncercie w Polskim Konsulacie w Sydney –  utwory Chopina grała utalentowana Olivia Urbaniak, urodzona w Perth w Australii. Młoda artystka o polskich korzeniach na pewno zrobi światową karierę jako pianistka...

      Muszę się Wam przyznać, że nie wszystkie utwory naszego znakomitego kompozytora mi się podobają (przy niektórych np. boli mnie brzuch, bo jestem wrażliwa na muzykę i dźwięki), jednak te, które wczoraj usłyszałam były fenomenalne: Mazurek F minor op. 59 no.3, Ballada no. 2 F major, op. 38, Nokturn D flat major op. 27 no. 2, Scherzo no. C minor , op. 39 oraz bardzo trudna do zagrania Sonata no. 2 B flat minor op. 35. Młoda 17 letnia artystka jest znakomita i nie może żyć bez muzyki. Gra na pianinie od 6go roku życia i już zdobywa liczące się nagrody. W przyszłym roku zapewne zobaczymy ją w Warszawie na Międzynarodowym Festiwalu Chopinowskim. Włada 4 językami: oprócz angielskiego niemieckim, francuskim i polskim.

      A w niedzielę przed wyjściem na plażę poszłyśmy na film "Once my mother".

      Musicie go koniecznie zobaczyć. Córka (od szóstego roku życia mieszkająca z matką w Australii) opowiada losy swej polskiej mamy, gdyż dopiero po wielu latach "składa" jej życie w jedną tragiczną do pewnego momentu całość. Aby zrozumieć swoją mamę jedzie na Ukrainę (gdzie w zapadłej wsi matka się urodziła (wówczas to była Polska), przejeżdża przez miasta Ukrainy w których matka się "tułała" od 10go roku życia, nie mając "znikąd pomocy", dalej doskonale pokazuje okres stalinowski, okres kiedy matka została wywieziona na Syberię, później obóz uchodźców w Afryce, a później już Australię...  W tym dokumencie występuje jej mama, która ze względu na podeszły wiek już niewiele pamięta... mowę polską jednak pamięta... i urywki ważnych dla niej wydarzeń.... Córka reżyserka, dziennikarka uchwyciła tragiczne losy nie tylko swojej matki, ale dziesiątków Polaków... Ponad pół dokumentu łzy leciały mi jak grochy... ten film powinna pokazywać każda polska szkoła... i nie tylko! Nie wiem kiedy trafi do polskich kin, bo zwykle wszystkie filmy w Australii są puszczane na kilka tygodni lub miesięcy wcześniej.. ale zapamiętajcie ten tytuł i reżyserkę polskiego pochodzenia Sofię Turkiewicz!

      A później pojechałyśmy na plażę Balmoral... ale zdjęcia dopiero w następnym wpisie :), bo coś mi zmniejszacz.pl tak zmniejszył, że są ogromniaste... :)

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 sierpnia 2014 09:52

Tagi

Kanał informacyjny