Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • czwartek, 28 lipca 2016
    • wiadomości z Australii

      Czym żyje ostatnio Australia/NSW:

      1. w NSW zabroniono wyścigów psów. Codziennie mówi się o tym w telewizji, a w prasie pojawiają się obszerne artykuły na ten temat i to zarówno tych, którzy popierają decyzję jak i tych, którzy bronią ludzi, którzy stracili źródło dochodów.

      2. dużo mówi się i pisze o dochodzeniu przeciwko kardynałowi George Pell, który jest posądzony o wykorzystanie seksualne chłopców w latach 60tych, 70tych.

      3. wielu oficjeli i zwykłych ludzi jest wstrząśniętych z powodu dopiero co nagłośnionej sprawy nadużyć w areszcie dla młodzieży Don Dale w Darwin (Youth Detention Centre), gdzie strażnicy znęcali się nad nastolatkami: nie tylko bili, ale używali gazu łzawiącego, podtapiali itd. Materiał filmowy jest szokujący, a dyskusja dlaczego nie ma żadnej kontroli nad tym co się dzieje w takich ośrodkach trwa. Zostanie powołana specjalna komisja w celu wyjaśnienia sprawy.

      4. dokładnie relacjonuje się walkę wyborczą w USA. Mogłam oglądać dzisiaj całe przemówienie B.Obamy na żywo.

      5. Jest czwartek 20.00 czasu australijskiego czyli 12.00 w południe czasu polskiego. Nie ma żadnych relacji nt. pobytu papieża Franciszka w Polsce. Powiem więcej nie istnieje nigdzie, nawet najmniejsza informacja: ani w prasie, ani w telewizji, ani w internecie. Światowe Dni Młodzieży Australię póki co nie interesują.

      6. wszystkie negatywne wydarzenia ze świata np. ostatnie ataki terrorystyczne oraz to co się dzieje w Turcji są oczywiście na pierwszych stronach gazet i jako pierwsze podawane są w wiadomościach.

      7. bardzo dużo miejsca w mediach zajmuje sport. Najmniejsze zwycięstwo Australijczyków jest zawsze mocno nagłośnione. Dzisiaj np. na topie są pływacy.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 lipca 2016 12:10
  • poniedziałek, 11 lipca 2016
    • zimno nie tylko w Sydney ... a ceny elektryczności najwyższe na świecie

      Domy w Sydney nie są w większości dostosowane do niskich temperatur, a już na pewno nie te które budowano na przestrzeni ostatnich 10-20 lat. Tej zimy na pewno świetnie sprzedają się (lub sprzedawały) grzejniki elektryczne, najprostsze rozwiązanie aby dogrzać pokój w którym najczęściej toczy się życie bądź sypialnię przed snem. A zima jak na warunki australijskie jest sroga bo temperatura często oscyluje między 8-12 stopni. Wyobraźcie więc sobie poranek po jeszcze chłodniejszej nocy... w nieogrzewanym domu... Pomyślicie: takie temperatury w porównaniu z polską zimą to wcale nie za zimno... byłoby tak, gdyby nie wilgoć, a czasami przenikliwy wiatr. Dobrze, że nie trwa ten stan rzeczy zbyt długo, bo najwyżej od końca czerwca do końca sierpnia. Jednak rachunki za prąd w tych dwóch miesiącach są bardzo wysokie. Nie wiem czy wiecie, że w Australii koszt energii elektrycznej jest jednym z najwyższych na świecie a na pewno jest taki w NSW. Dlatego w zimowych miesiącach najrozsądniej jest wyjechać z domu w kierunku północnej (cieplejszej) części AU, co robią niektórzy emeryci lub zaplanować urlop w Europie (często robią tak pochodzący z Europy imigranci). Najtańszy koszt kWh w Australii to około 26 centów, a w NSW wynosi on aż 32 centy. Dla porównania koszty kWh w innych "cywilizowanych" krajach wynoszą: 8 centów w Norwegii, 14 centów w Szwecji, 16 centów we Francji, 17 centów w USA, 20 centów w Holandii, 23 centy w Nowej Zelandii, 27 centów w Japonii, 30 centów w Wielkiej Brytanii. Czyż nie jest więc to czas na przestawienie się w pełni na energię słoneczną, bo co jak co, ale na razie słońca w Australii i NSW nie brakuje... źródło  danych: The Sunday Telegraph July 10 2016.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 lipca 2016 02:29
  • sobota, 02 lipca 2016
    • Jestem znowu w AU

      Moi drodzy czytelnicy. W dniu dzisiejszym Australia żyje wyborami nowego rządu i parlamentu. Niektórzy mają powody do zmartwienia, bo nie wiadomo czy wygrają... byłam dzisiaj osobą towarzyszącą w wyborach i co się okazało. Po pierwsze w Australii jest obowiązek głosowania i trzeba mieć naprawdę dobre usprawiedliwienie, żeby tego nie zrobić. Po drugie: w punktach wyborczych nie legitymują! Mają zaufanie, że pojawia się prawdziwa osoba, która nie musi pokazać nawet prawa jazdy. Po trzecie: większość obywateli jest żywo zainteresowana wynikami. Dla mnie jest bardzo ciekawym to obserwować... jeśli wszyscy głosują, to naprawdę później nie mogą narzekać, bo przecież ich głos decyduje o tym kto będzie u władzy... obok wiodących partii, które liczą na wygraną, zarejestrowanych jest mnóstwo innych partii typu: Partia Entuzjastów Motoryzacji, Partia Strzelców, Rybaków i Farmerów czy Partia Seksu. Z ciekawostek głosowania odbywają się w kościołach (ja odwiedziłam dzisiaj anglikański), bo szkołom należałoby zapłacić. Mogłam bez problemu podejść do osoby, która głosowała, jeśli nie zgłaszała protestów (bo mnie znała). A przed punktem wyborczym agituje się do ostatniej chwili i wręcza ulotki. Żadna cisza wyborcza raczej tu nie obowiązuje. Ale jak to mówią, co kraj to obyczaj..

      Z innych obserwacji tuż po przylocie: Australia nie interesuje się wcale meczami w Europie, nie pokazuje ich, rzadko wspomina się w wiadomościach o wynikach. Co nie dotyczy Australii i ich drużyn nie jest dla jego mieszkańców interesujące. No chyba, że są to imigranci, Ci wiernie kibicują swoim drużynom.

      Ale uwaga jest cenny australijski wyjątek! cytuję za wprost.pl

      "Russell Crowe zasłynął jako zagorzały kibic reprezentacji Polski. Poparcie dla biało-czerwonych wyraża na Twitterze. W swoich wpisach dwukrotnie wspomniał też imię Kuby Błaszczykowskiego. Zdobywca bramki w meczu ze Szwajcarią skomentował w studiu "Łączy nas piłka" zainteresowanie, jakim obdarzył jego i drużynę hollywoodzki aktor.

      Pojawiające się na twitterowym koncie znanego aktora wpisy ze słowami poparcia dla Polaków bądź radości po zwycięstwie naszej drużyny to już niemal tradycja. Prawie od początku Euro 2016 gwiazdor "Gladiatora" kibicuje biało-czerwonym. Nie inaczej było podczas sobotniego meczu ze Szwajcarią. Wówczas aktor nie krył także swojego zadowolenia po tym, jak Jakub Błaszczykowski strzelił gola."

      Swoją drogą wielka szkoda polskich piłkarzy (i polskich kibiców), bo pomimo, że pierwszy raz od wielu lat im nie "dokopano" to przecież nie przeszliśmy dalej...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      sobota, 02 lipca 2016 11:44

Tagi

Kanał informacyjny