Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • piątek, 30 grudnia 2016
    • Dobro niech do Was przychodzi...

      Sydney przeżywa rekordowo wysokie temperatury. 40 stopni C to w ostatnich dniach codzienność i jeszcze to chwilę potrwa. Tymczasem Melbourne tonie w deszczu... I nie tylko Melbourne. Niedawno pokazano w telewizji przepiękne potoki jakie pierwszy raz od 50 lat popłynęły po zboczach Uluru... Mocno pada zarówno na Terytorium Północnym jak i w Australii Południowej... Wiele miejsc jest podtopionych... Skrajne zjawiska pogodowe ... Żywioły pokazują swoje groźne oblicze ...

      W telewizji codziennie doniesienia o nowych utopieniach podczas pływania.. Często są to młodzi ludzie, którzy w ten upał chcieli się ochłodzić ... i niestety byli nieostrożni...

      W Sydney wykryto największy od lat przemyt narkotyków o wartości 360 milionów dolarów. To wielki sukces tutejszej Australijskiej Federalnej Policji i Policji NSW. Praca ostatnich ponad dwóch lat śledztwa.

      Najbogatsi tego świata mają się całkiem nieźle... Znowu niesamowicie wzbogacili się w 2016 roku...

      http://www.smh.com.au/business/as-populists-won-elections-in-2016-worlds-richest-people-made-330-billion-20161228-gtj45a.html

      Czy Ci najbiedniejsi polepszyli poziom swojego życia, czy zbiednieli tego nie wiem, gdyż o tym nie piszą w gazetach...

      Może wystarczy rozejrzeć się wokół i pomóc sąsiadowi? A może u sąsiada bogato, ale trzy ulice dalej można wstąpić do kogoś i mu pomóc. Może warto pochylić się nad bezdomnym i przykryć go ciepłą kołdrą. Tak jak to zrobiły nastolatki w Nysie... Lub podarować człowiekowi nowe buty, jak to zrobiła straż miejska w tym mieście.

      Wierzę, że Ci którzy pracowali nad sobą, mają w sobie większy spokój niż na początku roku. Tak, pomimo polskiej zawieruchy...

      Ci którzy dawali DOBRO, otrzymują DOBRO!

      Ci którzy kochają, są otoczeni miłością.

      Ci którzy dbali o zdrowie swoje i swoich bliźnich będą cieszyli się, że spełniają się im życzenie ZDROWIA także w 2017 roku.

      Do siego roku! Niech się Wam wiedzie i spełnia a Bóg/Źródło zawsze błogosławi...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      piątek, 30 grudnia 2016 08:52
  • środa, 28 grudnia 2016
    • Czy Australia dziczeje? czy daje się zmanipulować..?

      Jak wyglądał Dzień Bożego Narodzenia (25.12.2016) na plaży Coogee Beach w Sydney:  3 aresztowania, zachowania aspołeczne, strumienie alkoholu... pozostawiony na plaży gigantyczny śmietnik... Tak, to byli młodzi ludzie... w większości pod wpływem ... wbrew przepisom jakie obowiązują na tej plaży pito alkohol, chociaż jest to zabronione po 16.00 godzinie, a ograniczone między 12.00 -16.00... Impreza na 10 tys osób nie była zabezpieczona w żaden sposób... gdyż ta garstka policji nie była w stanie opanować tłumu... policja stwierdziła, że były tylko 3 aresztowania i są raczej zadowoleni z zachowania 10 tys osób... tak ... a byli oblężeni przez tłum i zapewne niewiele widzieli... ot takie wspaniałe święta Bożego Narodzenia na jednej z plaż w Sydney... Sprzątający plażę, oświadczyli, iż jeszcze nigdy w życiu nie widzieli takiej ilości śmieci w tym miejscu... Alkohol i przekąski zwożono tu w wózkach sklepowych... najciekawsze jest jednak to, że na party ludzie się skrzyknęli - wiedzieli o tym i spodziewali się że będzie DJ i tańce... a nikt z Rady Dzielnicy nic o tym nie wiedział... ?...

      A w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia w tzw. Boxing Day tysiące ludzi (także przeważnie młodych) ściągnęło do największych domów towarowych Sydney...byli jak w gorączce... jakby nimi sterowała niewidzialna ręka... kupuj u nas marionetko... to dzisiaj jest ten dzień.... 60% upustu za markowe ciuchy.. Tego już nie będzie do następnego Boxing Day... konsumuj ... ciesz się materią.. co tam duch, ciesz się bo tylko dzisiaj możesz kupić tak wiele za tak niewiele... Tak to do nas pielgrzymujesz co roku ... do sklepu David Jones, do Myera... to my jesteśmy twoją "stajenką" , to tu u nas zostaniesz "pobłogosławiony" .. bo zostawisz nam swoją gotówkę...o tak, kupuj! - prawie 100 milionów dolarów w ciągu godziny! 2,3 miliardy dolarów w ciągu 24 godzin!... O tak!... weź więcej... Dzięki tobie zaczęliśmy  wspaniale Nowy Rok jeszcze przed jego rozpoczęciem...

      Niektóre kobiety zwierzają się: "robię to od ósmego roku życia" "to jest wspaniałe" 

      O ............ k.............(kur zapiał i pobudził kurki!- takie moje na te okoliczności "przyrody") sorry!

      A przed świętami 620 milionów dolarów wydano na prezenty, przeciętnie 67 dolarów/osobę i ponoć w Australii 75% społeczeństwa otrzymała prezenty nietrafione, niechciane! Słuchajcie może by ich wysłać do Polski! albo do Indii na zakupy... wielu, bardzo wielu miałoby dzięki nim lepsze życie....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      środa, 28 grudnia 2016 06:12
  • poniedziałek, 26 grudnia 2016
  • wtorek, 20 grudnia 2016
    • Troszkę o Aborygenach

      Aborygeni w Sydney w czasach kolonialnych. Obraz z Muzeum Hyde Park Barracks

      DSC05711

      „Pytałem rdzennych mieszkańców Australii o Ścieżki Snu. Raczej niewielu w ogóle chciało rozmawiać ze mną na ten temat i każdy odpowiadał inaczej. (...) Najmocniej poruszył moją wyobraźnię temat Ścieżek Śpiewu. (...) Niezwykłe i fascynujące jest dla mnie to, że Aborygeni traktują pieśń jak mapę, że potrafią drogę przez busz zaśpiewać. Są jak ptaki, które wyśpiewują trasy przelotu, setki, tysiące kilometrów. Pieśń, mające na całym świecie znaczenie estetyczne, pobudzająca silne emocje, dla nich ma funkcję praktyczną. (...) „Kiedyś każdy z nas miał na własność kawałek ziemi. Aktem własnością była właśnie Pieśń.”” Teraz wiem, że trzeba rozumieć co się śpiewa, aby się nie zgubić. Trzeba znać języki innych plemion. Ale jeśli Pieśni są prywatną własnością, to skąd zdobyć ich „zagraniczne” strofy? Mona nimi pohandlować albo je pożyczyć , otrzymać za bezcen od jej właściciela i samemu je odsprzedać lub oddać. Większość plemion zna język swoich sąsiadów. Problem językowy pojawia się w dalszych „krajach” , ale tam radzimy sobie, korzystając z telepatii – dodał Aborygen Amaroo. (...) Zachowaliście ją (telepatię) w szczątkowej postaci, choć nie zdajecie sobie z tego sprawy. Rozwój cywilizacji, oderwanie od wspólnot, cały ten mętlik i nadmiar informacji doprowadziły do zatarcia umiejętności posługiwania się telepatią – przekonywał. Nasza pierwotna cywilizacja ocaliła ją bardziej świadomie i często z niej korzystamy, jak wy z telefonów komórkowych. Tylko inaczej ładujemy baterie. Uśmiechnął się i kontynuował: W rytualnych obrzędach, w wierze w kontakt z Przodkami, a nie w gniazdkach sieci elektrycznej. Jeśli mamy umysł silnie skoncentrowany na danej osobie, oczyszczony z innych myśli, a „baterie” dobrze naładowane, zasięg naszej telepatii jest nieograniczony w przestrzeni i w czasie. (...)

      „Dotknięcie kością” to prastara metoda egzekucji, traktowana przez Aborygenów z największą atencją coś z pogranicza tabu, dostępnego wyłącznie mężczyznom. (...) Nie pozostawiło ono żadnych śladów i podobno nigdy nie zawodziło, przynajmniej w stosunku do członków plemienia. (...) Tak przygotowaną „gilotynę” otrzymywali kurdaitcha, myśliwi –kaci, których zadaniem było wytropienie skazanego i wykonanie wyroku. (...)

      Walkabout to rodzaj pielgrzymki do miejsc świętych, podróży stricte duchowej. Aborygeni podążają śladami swych Przodków Ścieżkami Śpiewu. To jak piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Tyle, że ich święte góry, doliny, rzeki i inne formy krajobrazu są z dala od miast i hałaśliwej cywilizacji. (...)

      Z Aborygena nie zrobisz przyjaciela , tak jak z dingo nie zrobisz psa. Dla ogromnej większości z nich wszelkie przedmioty nie mają wartości, bo mogą być szkodliwe. Ciągły ruch (przekazywanie następnej osobie) pozbawia je negatywnej mocy, dlatego nawet sweter bezpieczniej przekazać dalej.

      Fragment książki Marka Tomalik „Australia Gdzie kwiaty rodzą się z ognia” POLECAM :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 grudnia 2016 07:45
  • czwartek, 15 grudnia 2016
    • Off-road w Australii

      Czy wiecie, gdzie znajduje się najtrudniejszy szlak off-roadowy na świecie? Zwany szlakiem śmierci, bo zginęło na nim kilkudziesięciu niezbyt dobrze przygotowanych do tej trasy kierowców. Powodem był zbyt mały  zapas wody, za mało paliwa, za mało doświadczenia...

      To słynny australijski Canning Stock Route (CSR). Najtrudniejszy nie tylko ze względu na długość (około 2000 km) ale i teren przez jaki się przejeżdża...

      Kiedyś tą trasą z Kimberley do Perth pędzono bydło. Jednak spędów było zaledwie kilka, pomimo wykopanych przez geodetę Alfreda Canninga (to ten od płotu przeciw królikom o długości 1833 km) co 30 km studni (uwaga! aktualnie większość z nich nie istnieje!). Teren okazał się za trudny. Na szlaku bowiem znajdują się cztery pustynie, mokradła, słone jeziora i oczywiście busz!

      Trasa ta jest marzeniem wielu posiadaczy samochodów z napędem na cztery koła. Ale czy wiecie, że najlepszy tego typu samochód pochodzi z Polski... To FUNTER 4x4x4.... Pewnie wielu jest tym zaskoczona... poczytajcie na http://autokult.pl/28854,najlepszy-samochod-terenowy-swiata-pochodzi-z-polski

      A jak już zakupicie to cudo (a może macie już podobne) i waszym nieodpartym marzeniem będzie podbój australijskiego out-backu to wybierajcie się na szlak wyłącznie zimą (australijską) czyli od czerwca do października. No chyba, że życie Wam niemiłe...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 grudnia 2016 03:57

Tagi

Kanał informacyjny