Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • niedziela, 14 lutego 2016
    • Zycie morskie w Porcie Sydney

      Jeszcze 10 lat temu zycie morskie w Sydney Harbour bylo mocno zniszczone. Powodow bylo kilka:

      - zbyt duza ilosc polowow lodzi rybackich (bylo ich tu 40), ktore niszczyly morska roslinnosc wylawialy wielkie ilosci krewetek i ryb.

      - wody byly takze mocno zanieczyszczone dioxynami, ktore wplywaly do zatok. Chemikalia splywaly w latach 1928 - 1986 z fabryki chemicznej w Rhodes

      - zanieczyszczenia z rzezni w Homebush jeszcze do poznych lat 80tych powodowaly wzrost temperatury wody i redukcje ilosci tlenu

      Nadal raczej nie poleca sie jedzenia ryb plywajacych w wodach zatok w Sydney, do ktorych dostep maja aktulanie liczni wedkarze. Ponoc mozna zjesc maksymalnie 150 g takiego miesa miesiecznie!

      Zycie morskie po latach odrodzilo sie. Plywa tu 588 gatunkow ryb, oraz 2355 gatunkow wieloszczetow, skorupiakow i mieczakow.

      W nowo zbudowanej dzielnicy Barangaroo powstalo "sanktuarium dla ostryg, mieczakow, traw morskich".

      Od ponad 20 lat mysli sie w Sydney o ekologii i daje to efekty.

      Wedkarzom radze jednak, jesli juz musza zlowic tutaj rybe, to niech ja z powrotem uwolnia. A wedkarstwo jest ulubionym zajeciem niektorych seniorow (Ci lowia z widokiem na Opera House) i weekendowa forma wypoczynku wielu mieszkancow Sydney. Ci takze lowia w bardziej niebezpiecznych miescjach nad oceanem, co czasami konczy sie tragedia, bo zmywa ich morska fala. Co jakis czas pojawia sie na ten temat informacja w tutejszych wiadomosciach.

      Cyfry na mapie pokazuja miejsca, gdzie mozna spotkac dany gatunek ryby.

       

      ryby w Sydney Harbour tu lowia wedkarze

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lutego 2016 23:16
    • Obchody Chinskiego Nowego Roku w Sydney

      8 lutego rozpoczal sie Rok Ognistej Malpy. Jestem bardzo szczesliwa, ze moglam uczestniczyc w jego obchodach, wlasnie w Sydney. Australia "kocha" Chinczykow, a Chinczycy tlumnie przybywaja do tego kraju. W dzielnicy Chatswood w ktorej w sobote odbywaly sie uroczystosci 50% populacji stanowia wlasnie oni. Widac to na kazdym kroku: restauracje, sklepy , piekarnie prowadzone przez Chinczykow, mnostwo chinskich napisow... Zabawa trwala pare godzin. Byly roznorakie wystepy: szkoly sztuk walki, szkol tanecznych, teatru chinskiego... ale na poczatek oczywiscie taniec smoka , lwa i malpy :) i mnostwo dobrych zyczen od przedstawicieli australijskiego rzadu, parlamentu , miasta Sydney, policji a takze "oficjeli" chinskich. Ostatnio uczesniczylam w takich uroczystosciach w Krakowie w Collegium Maximum trzy lata temu. I tym razem bylam zachwycona... Nie ukrywam, ze chcialabym kiedys przezyc uroczystosci Nowego Roku w Chinach :). Wlasnie slucham chinskich piesni :) :) :)

      Happy New Year of Monkey!

      smok

      smok i malpa

       walcza

      z toporkiem

      miecze

      szkola

      tancereczki

      ale tancza

      teatr chinski

      kramiki

      Szczesliwego Nowego Roku

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lutego 2016 10:42
  • środa, 10 lutego 2016
    • Spacer od strony Milsons Point

      Jesli bedziecie odwiedzac Sydney oprocz obowiazkowego spaceru po Circular Quay polecam przejechac za most Harbour Bridge do Milsons Point. Z tej strony jest niesamowita ilosc malych parkow, zatoczek i przepiekne widoki zarowno na Opere, jak i most Harbour Bridge. Oto co m.in. zobaczycie idac w kierunku Lavender Str. 

      zaczynam wedrowke od Milsons Pointopera zlapana na wedkemoj ulubiony mostw takich blokach mozna zamieszkac nad zatokawidac wesole miasteczkoza krzewami za trawami

       

      Zachecam do uczestnictwa w jakims przedstawieniu, koncercie, operze w Opera House. Ja zrobilam sobie niewatpliwa przyjemnosc, gdyz (za jedyne 50 dolarow) ogladnelam opere "Czarodziejski Flet" W.A. Mozarta. Opera zachwycila mnie bardziej niz ta ogladana w Wiedniu w roku 1994. Zarowno ta opera jak i "Carmen" Georges Bizeta nadaje sie znakomicie dla tych, ktorzy nie przepadaja za ta forma sztuki. Nowoczesnosc inscenizacji w Operze w Sydney, kostiumy, wspaniali artysci i orkiestra byly dla mnie nie lada zaskoczeniem. To takze bylo jedno z moich marzen... zobaczyc te wlasnie opere w tym wlasnie budynku :) Oprocz spacerow naprawde polecam... spelniac marzenia :)

         

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      środa, 10 lutego 2016 07:20
  • poniedziałek, 01 lutego 2016
    • Plaża La Perouse

      Najbardziej popularnym miejscem nurkowania i szkolenia nurków w Nowej Południowej Walii jest wysepka Bare Island w Sydney. Latem w ciągu dnia naliczycie tu nawet do 200 nurków. My widziałyśmy jedynie około 30-35. Jeden z nich obchodził urodziny i rozdawał wszystkim ciasteczka. Odśpiewałyśmy mu (Ja, Krys i Lidka) spontaniczne Happy Birthday, co wypoczywający na trawie nurkowie przyjęli z lekkim zdziwieniem (chyba mu nic nie zaśpiewali!!! :)). Ot, słowiańska natura się w nas trzech odezwała :).

      Później ruszyłyśmy na plażę, kamienistą, skalistą , piękną. Wszędzie skalne podłoże w Australii jest niezwykle interesujące, tu jest pełne dziur, wzorów, kolorów, rozmaitych kształtów. Na horyzoncie przepływały statki i żaglówki, po drodze minęłyśmy muzułmankę z mężem, który łowił ryby. Ona mu asystowała. „Na pamiątkę” zostawili po sobie plastikowy worek z owocami lub resztkami owoców. Tak, ta plaża do najczystszych nie należy, często przychodzą tu mieszkający w pobliżu w dzielnicy La Perouse muzułmanie. Lepiej po zmroku tu nie spacerować. Bywa niebezpiecznie.

      „Nagą wyspę = Bare Island” z dzielnica La Perouse łączy most – kładka. Na wyspie znajduje się także zabytkowy fort wojskowy, który można zwiedzać tylko z przewodnikiem. Trzeba zapłacić aż 15 dolarów, a w forcie malo jest do zobaczenia: tylko dwie armaty i niewiele ponadto. Przewodnik oprowadza zaledwie 35 minut. Fort jest chroniony przed wandalami (nie dziwota w tej dzielnicy), mieszka tu strażnik z psem. Ale mury i tak są już porysowane.

      Z ciekawostek: fort nie został prawidłowo zbudowany, zaczął się kruszyć , zastosowano zbyt słaby beton (1885). Główną winą obiążono architekta kolonii James Barnet za brak nadzoru. Już w 1902 roku fort stracił całkowicie na znaczeniu, bo stał się przestarzały. A miał to być fort broniący Sydney od południowej strony. Raczej by nie obronił!  W 1912 roku, wyspa Bare stała się domem dla weteranów wojennych z Krymu, Sudanu i kampanii w Chinach.  Funkcjonował jako dom starców aż do 1963 (warunki mieli dość skromne!). Później fort na wyspie Bare został uznany za miejsce zabytkowe. Zapewne wiecie, ze wszystko co w Australii ma ponad 100 lat staje się zabytkiem. I śmieją się z tego także Australijczycy :).

      nurkowie

      kladka

      skala

      skaly

      na plazy

      piekna plaza

      armata

      do armat

      wiatraki

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 lutego 2016 06:29

Tagi

Kanał informacyjny