Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • sobota, 31 stycznia 2015
    • Jaka jest Australia?

      Australia w Sydney jest zawsze ciepła :)

      Jest pełna kolorów! Królują tu kwiaty, drzewa i ptaki!

      Z bardzo dużym prawdopodobieństwem natraficie tu na fajnych, często uśmiechających się ludzi!

      Jest tu około 100 parków, 100 plaż, 100 pól golfowych i 100 boisk do tenisa.

      Nikt się tu nie nudzi w wolnych chwilach: jak nie sport to kultura, jak nie park to plaża...

      Ci wszyscy, których wciągnął świat wirtualny - nie nadają się do Australii, gdyż tam świat realny jest o wiele ciekawszy i daje rozmaite możliwości fantastycznego wypoczynku.

      Zazdrośnicy (w kwestiach materialnych), zawistnicy, oceniający - krytykujący innych i nieroby nie nadają się do Australii.

      Jeśli chcecie tu zamieszkać poczytajcie na stronie ambasady australijskiej jakie 100 zawodów jest nadal poszukiwana w Australii. Ponadto pilnie uczcie się angielskiego i przestańcie narzekać.

      Ci którzy lubią pracować, pracę na pewno tu znajdą (na początku warto skorzystać z pomocy pośrednika), ale uwaga musicie mieć wizę pozwalającą pracować np. studencką.

      Warto się w Australii przystosować do tego, że nie omija się tu przepisów, nie kombinuje, gdyż to właśnie praworządni obywatele dostają rezydenturę.

      Dobrych decyzji, odwagi i optymizmu Wam życzę :) I cieszcie się życiem!

      P.S. A polityków nie lubi się także w Australii. Ostatnio premier T.Abbott znowu naraził się mocno Australijczykom, gdyż większość nie chce już w jakikolwiek sposób być wiązana z Koroną Brytyjską i chce aby Australia została republiką (Australia formalnie związana jest z Królową). Tymczasem premier z okazji Dnia Australii, w którym rozdaje się medale, ordery przyznał takowy mężowi Królowej Elżbiety - Edwardowi, czym rozeźlił mocno część narodu. I grozi mu odejście z fotela...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      sobota, 31 stycznia 2015 09:08
  • wtorek, 13 stycznia 2015
    • Co spakować w daleką podróż

      Po pobycie w Australii, wybierając się ponownie do tej "cieplejszej" części świata zupełnie inaczej się spakuję. Podaję poniżej to co aktualnie uważam za niezbędne, co wystarczy nawet na kilka miesięcy... oczywiście bagaż męski będzie jeszcze skromniejszy :)

      3 podkoszulki z krótkim rękawem

      2 przewiewne koszule z długim rękawem lub takie podkoszulki, koniecznie z długim rękawem

      3 pary bielizny

      3 pary skarpet różnej grubości, tak aby ewentualnie nakładać jedne na drugie

      2 dłuższe, bawełniane spódnice różnej grubości

      1 parę spodni z długimi nogawkami – jeansy

      1 par legginsów (dla kobiet) – niezawodne zarówno na zimno jak i jako spód pod długie podkoszulki czy króciutkie sukieneczki

      1 parę spodni lekkich: 3/4 lub ciut krótszych

      1 parę krótkich spodenek

      1 kostium kąpielowy, chociaż można się wykąpać przy pełnym słońcu w legginsach i w bluzie z długim rękawem i nikt się nie zdziwi, no chyba że chcemy się opalać. I uwaga najlepiej kostium jednoczęściowy lub sportowy, bo w morzu fale są mocne i skakając między nimi możecie zostać rozebrani :). No dobra fanki opalania - drugi kostium 2-częściowy do opalania się.

      3 pary butów : sandały, buty trekingowe na wycieczki, ewentualnie lekkie tenisówki; zamiast sandałów (kto lubi) klapki-japonki, przydadzą się zarówno na ulicy, bo prawie wszyscy w nich chodzą i ma się wrażenie jakby byli cały czas na plaży, albo na nią szli, albo z niej wracali. Bardzo przydają się pod prysznicem na kempingu czy motelu, ja wchodziłam pod prysznic w porządnych, "niepokonanych w wodzie" sandałach :)

      3 swetry różnej grubości, z możliwością nakładania jeden na drugi lub sportowe ciepłe bluzy; im bardziej na północ tym drastyczniejsze różnice temperatur między dniem i nocą...

      1 cienką i „za dużą” kurtkę przeciwdeszczową, którą nakładałam np. na podkoszulek i na plecaczek, aby nie zmókł na deszczu. Ale w zasadzie bardzo szybko tu się schnie przez większą część roku, więc większość się nie przejmuje. Po wichurach wszędzie widać w koszach na śmieci porzucone, połamane parasole...

      1 cieplejszą, sportową kurtkę, która bardzo przyda się na powrót do Polski szczególnie zimą :), ale także w australijskich górach...

      1 grubszą czapkę i 1 parę rękawiczek – jestem zmarzluchem i bardzo przydały mi się w kwietniu na Uluru, później na szlakach w Blue Mnts (oj balustradki były lodowate) a także podczas australijskiej „ciepłej” zimy.

      1 chustę – szal, który może służyć jako spódnica na plaży i szal pod szyję lub którym można się okryć gdy jest zimniej

      1 elegancką - wyjściową sukienkę (buty można zakupić na miejscu lub wziąć jedną parę, byle były letnie) chyba, że nas temat eleganckich wyjść w ogóle nie interesuje. Uwaga! Do Opery można iść w swetrze i jeansach i nikt się nie zdziwi, tyle, że oprócz takich ubranych "na luzie" zobaczycie na pewno Panie w przepięknych kreacjach i Panów w smokingach

      1 kapelusz z szerokim rondem (lub czapeczkę), najlepiej jakby dał się zwinąć i schować z łatwością do plecaka

      1 parę okularów przeciwsłonecznych

      2 pary okularów korekcyjnych dla potrzebujących – szkieł korekcyjnych nie toleruję

      przybornik do paznokci

      przybornika z nićmi, igłami, agrafką

      1 kosmetyczkę, najlepiej przeźroczystą a w niej szminkę lub błyszczyk, mini kremik, mini szczoteczkę, mini pastę, mini mydełko, mini szamponik i niezbędnik kobiecy... a także stopery

      1 mały plecaczek

      1 małą torebkę, którą można przewiesić przez ramię na skos na paszport, telefon, portfel i ewentualnie aparat fotograficzny i chusteczki. Ja z moją torebeczką przejechałam pół świata i nadal jest w rewelacyjnym stanie. Dobry wyrób skórzany.

      Oczywiście aparatu fotograficznego i we współczesnej rzeczywistości laptopa zabraknąć nie może

      z leków coś na przeziębienie i bóle a także plaster

      chusteczki do mycia

      adapter do telefonu/komputera, ale oczywiście można go kupić w sklepach w Australii z AGD za 20 dolarów..

      jedną ulubioną książkę, bo w tutejszych bibliotekach możecie siedzieć po parę godzin dziennie i czytać co dusza zapragnie. W Chatswood znalazłam około 100 polskich książek, w tym bardzo ciekawych tytułów .. a jest ich zapewne 2 razy więcej... a angielsko języcznych ciekawych lektur są nieprzebrane ilości...

      PRZED WYJAZDEM NALEŻY ZROBIĆ PRZEGLĄD ZĘBÓW I SIĘ OSTRZYC, BO CENY TYCH USŁUG MOGĄ OKAZAĆ SIĘ SZOKUJĄCE! Polecam dobry tani koreański zakład fryzjerski w Sydney na rogu Victoria Ave i Archer Str w Chatswood - strzyżenie kobiet 35 dolarów. Wyrwanie zęba może wynieść aż 600 dolarów... przy dużej dozie szczęścia 150 dolarów :) - ale takiego, to możecie sobie wyrwać sami za pomocą sznurka i klamki :) :) :) mój patent z dzieciństwa na chyboczące się zęby mleczne :)

      Po przyjeździe najlepiej kupić tani telefon np. za 50 dolarów i zaopatrzyć się w telefoniczną kartę Virgin np. za 39 dolarów. A także kupić kartę Opal na przejazdy miejskim transportem po Sydney np. za 40 dolarów (minimum to 10 dolarów).

      Jadąc na północ Australii trzeba mieć koniecznie ze sobą moskitierę, którą można w Australii dostać np. w sklepie z pamiątkami.

      Wybierającym się do Australii życzę wspaniałej podróży :) i niezapomnianych wrażeń.

      I pamiętajcie... chodzimy lewą stroną chodnika i uśmiechamy się... bo inaczej poznają od razu, żeśmy z Europy...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 stycznia 2015 07:52
  • sobota, 10 stycznia 2015
    • dlaczego chcę wrócić do Australii

      Moja podróż NA RAZIE dobiegła końca. Jednak myślę, że znowu pojadę do tego przepięknego kraju, chociażby po to, aby lepiej poznać stan Queensland z lasami tropikalnymi i rafą koralową... aby popodziwiać dzikie delfiny w Zachodniej Australii.. mieszkałam jak wiecie w Nowej Południowej Walii, której powierzchnia jest większa niż Polska, Niemcy, Słowacja i Czechy razem wzięte... i jest tam nadal wiele do zobaczenia... nie tylko widoki ze słynnej wieży w Sydney :). Czeka: wycieczka statkiem w głąb oceanu, gdzie zobaczę wielorybyi delfiny! Chciałabym dopłynąć do wyspy pingwinów! Wiele roślin pozostaje do odkrycia, szczególnie rdzennych tej ziemi... może dane mi będzie zobaczyć na wolności walabi... lub czerwone kangury... a może jakiś śpiący na eukaliptusie koala się trafi... ze stu plaż Sydney zobaczyłam zaledwie około dziesięciu... może kilkunastu... pozostałe na mnie czekają :).  szlaków w buszu są nadal nieprzebrane ilości....

      Jednak wiele zobaczyłam i wiele zrobiłam zdjęć, mam wiele wspomnień i spostrzeżeń, więc chciałabym podzielić się z Wami nabytą przeze mnie wiedzą oraz wrażeniami w formie książki, którą właśnie kończę pisać i która pojawi się na rynku wydawniczym zapewne w pierwszym kwartale tego roku. Będzie miała tytuł jak mój blog "Podróż marzeń" i jeszcze podtytuł Brunetka w Australii :) :) :) .... jej treść w 80 % nie będzie pokrywała się z tekstami bloga... Postaram się również zamieścić w niej inne zdjęcia... zresztą zdjęcia w formie papierowej i zdjęcia w formie elektronicznej się nieco inaczej ogląda... ja nadal wolę wziąć książkę do ręki... Wydam także książkę w formie elektronicznej, dla tych którzy preferują nowoczesne formy przekazu :). Chciałabym w tym miejscu również przeprosić tych, którzy na moim blogu (części drugiej) szukali wiadomości o Nowej Zelandii, do której nie doleciałam... następny powód, ab wrócić do tamtej części świata :)

      Zobaczcie poniżej jak wyglądało niebo nad Australią o Zachodzie słońca :) kiedy wylatywałam i jak przywitała mnie Europa o wschodzie słońca ...:)

      Na tym blogu od czasu do czasu  zamieszczę jeszcze jakieś wspomnienia czy zdjęcia... i będę go kontynuować jak znowu dolecę do Australii :) :) :)

      A w Krakowie pierwsze co zauważyłam oprócz zimna, był smród zanieczyszczonego powietrza... a pozytywne.... wszyscy się cieszą, że mnie widzą.... no i zjadłam pierwsze w Krakowie śniadanie "na mieście" (dzięki Aniu za zaproszenie) i polecam Wam "Kolanko" na Kazimierzu :)

      Zachód słońca nad Australią :)

      zachod slonca nad Australia

      Wschód słońca nad Europą :)

      wschod slonca nad Londynem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      sobota, 10 stycznia 2015 04:27
  • sobota, 03 stycznia 2015
    • Radość i smutek w Australii...

      W maju w Sydney wielu uradował Vivid Festival, w grudniu podświetlona pięknie światłami Katedra http://lightsofchristmas.com.au/

      Była wielka radość w Nowy Rok, poprzedzona przed świętami wielkim smutkiem narodowym wywołanym tragedią na Martin Place w kawiarni Lindt...

      .... a za chwilę smutkiem wielu, gdyż matka zamordowała ósemkę dzieci, w tym siedmioro swoich...

      Kwiaty dla ofiar na Martin Place....

      kwiaty dla ofiarkwaity 17go grudniamorze kwiatow

      Teraz po radości noworocznej znowu nastał czas smutku, czas wielkiego niebezpieczeństwa w dwóch stanach Australii... Rozprzestrzeniają się bowiem wielkie niekontrolowane pożary lasów  w Victorii i South Australia.... stały coroczny problem tego kraju... znowu płoną domy...

      http://www.adelaidenow.com.au/news/south-australia/huge-bushfire-destroys-homes-in-adelaide-hills-as-cfs-warns-of-catastrophic-fire-danger/story-fnl1ee8j-1227172035133?nk=273f603c5746dcbdd8727b32bf8427bc

      Smutek i radość wciąż przeplatają się na całym świecie...

      We mnie także przeplata się radość ze smutkiem... bo wiele dobrego mnie tu spotkało... ale w Polsce czekają na mnie .....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      sobota, 03 stycznia 2015 08:47
  • piątek, 02 stycznia 2015
    • Nie zegnam sie z City, tylko mowie DO WIDZENIA Sydney

      Pojechałam na wieżę widokową i chciałam wydać 26 dolarów, aby zobaczyć Sydney z góry... nie dane mi było, gdyż winda się zepsuła i nie chciało mi się jakoś "zasuwać" po 1504 schodkach w górę...

      sydney tower

      Wybrałam się więc do Hyde Parku pożegnać ibisy.... nic a nic się nie boją i majestatycznie przechadzają między między odpoczywającymi... wyłożonymi na trawce np. z lunchem :) albo z chłopakiem :) tudzież z dziećmi.... no ostatecznie w samotności też się przyjemnie leży w tym parku... ale uwaga! w nocy może tu być niebezpiecznie...

      sielankaibisy i ludzie

      reguly Hyde Parku

      Kapitan Cook mi pomachał... jak wiadomo z historii, jak nie on to jakiś inny Europejczyk by tu dopłynął... aby sięgnąć po bogactwa tego kraju...

       kapitan Cook

      A oni nadal tańczą, cały rok tańczą... tu w rytmach muzyki latynowskiej w Hyde Parku... jak nie sport to taniec... jakiś ruch...

      wciaz tancza

      fontanna jak zawsze tryskała wodą...

      fontanna w Hyde Park od tylu

      a Katedra St. Mary's stała na swoim miejscu... po mszy można skoczyć do parku wodnego... ten widok (katedra i tuz obok centrum wodne) mnie na początku szokował, dopóki nie przekonałam się jak mocno Australijczycy kochają sport...

      kolo katedry

      przed katedra

      Katedra jest przepiękna w środku... nie można jej jednak fotografować... zapaliłam świeczkę za... w podziękowaniu cudownego życia w Australii - wielkiej przygody mojego życia...

      A przed katedrą.. okolicznościowa szopka bożonarodzeniowa i na stałe pomniki... niedaleko Australian Muzeum, do którego koniecznie trzeba się wybrać! Ja już byłam...

      Swieta Maria od Krzyża

      the Australian Museum

      Okolice Hyde Parku patroluje policja konna... a w styczniu znowu festiwal... cały rok odbywają się w Sydney festiwale... kultura i kwiaty kwitną tu cały rok :)

      w styczniu festiwal w Sydney

      po Sylwestrze

      Ponieważ wieży nie zaliczyłam... muszę tu wrócić :)

      Poza tym Rafa Koralowa na mnie czeka :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      piątek, 02 stycznia 2015 21:15

Tagi

Kanał informacyjny