Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpisy

  • wtorek, 30 maja 2017
  • środa, 03 maja 2017
  • czwartek, 27 kwietnia 2017
    • Piękno przyrody Sydney

      Moi drodzy,

      kończy się powoli mój pobyt w Sydney. Czego najbardziej mi będzie brakowało? Na pewno kwiatów, obecnych tu cały rok. Tych na krzewach, drzewach i przydomowych ogródkach. O niezwykłych kształtach i kolorach, od tych maleńkich do olbrzymich.

      bialoczerwone

      ogromne kwiaty

      Lavender Bay Sydney

      niezwykły kwiat

      Jeśli będzie Wam dane być kiedyś w Sydney a będzie to np. w niedzielę i będziecie chcieli zobaczyć Polaków polecam Wam dojechać pociągiem do Milsons Point. Spacer po Lavender Bay na pewno Was zachwyci, kierujcie się do mostu Harbour Bridge. Po drodze przepiękny ogród, doskonałe widoki na Opera House. Luna Park na pewno zainteresuje najmłodszych, chociaż do paryskiego Disneyland mu bardzo daleko. Ale z basenu, tuż obok możecie z przyjemnością skorzystać.

      na ławeczce

      W odległości 3-5 minut od stacji Milsons Point w kościele "Our Lady Star of the Sea" (44 Willoughby St, Kirribilli) zawsze o 10.00 jest msza w języku polskim. Lepiej wiedzieć późno niż wcale. To właśnie w tym kościele wysłuchałam pierwszej w AU mszy w języku polskim. Trzeba przyznać , że tutejszy kapłan pomimo młodego wieku ma bardzo dobre kazania. Raczej nie planuję wracać do AU (chyba,że jako globtroterka :) ), dlatego postanowiłam zobaczyć jeden z najważniejszych dla Polaków kościołów w Sydney i tym sposobem dojechałam do Ashfield.

      kosciolashfield

      Nie poznałam natomiast tutejszego Klubu Polonii, który przeżywa głęboki kryzys! http://www.pulspolonii.com/ Tak Polonia w Sydney jest mocno podzielona! Zastanawiam się, czy znajdę kiedyś miejsce, gdzie Polacy nie są podzieleni....

      Po drodze widziałam piękne murale!

      muralashfield

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 kwietnia 2017 04:50
  • wtorek, 25 kwietnia 2017
    • ANZAC DAY 25 kwietnia 2017

      Dzisiaj 25 kwietnia Australia i Nowa Zelandia obchodzi swoje wielkie święto Anzac Day. W Sydney na ulicy Elizabeth Street tysiące ludzi! Część idzie w pochodzie ku pamięci australijskich bohaterów, wielu ogląda maszerujących siedząc lub stojąc na poboczach ulicy, często powiewając chorągiewkami. Niektórzy z zainteresowaniem śledzą obchody na żywo w telewizji. Ja również oglądam, jako że mam jedyną tego rodzaju okazję w życiu.

      elizabethstreetsydneyanzac

      Widzę mnóstwo transparentów i ludzi z odznaczeniami wojennymi. Ci, którzy noszą odznaczenia po lewej stronie są weteranami wojennymi i czasami ze względu na zaawansowany wiek przebywają tę trasę na wózkach. Natomiast Ci, którzy zawiesili odznaczenia po prawej stronie są córkami, synami, wnukami, krewnymi tych, którzy walczyli w pierwszej lub drugiej wojnie światowej, a także w innych wojnach np. w Wietnamie, Korei, Afganistanie i Iraku. Niektórzy weterani mają odznaczenia zarówno po lewej jak i prawej stronie, co oznacza, że w tym uroczystym dniu reprezentują także jakiegoś zmarłego bohatera.

      anzacday2

      Idą jedna za drugą orkiestry wojskowe, orkiestry dorosłych i ale także orkiestry szkolne. Wszyscy uroczyście ubrani. Rozbrzmiewa rytmiczna muzyka wojskowa. Muszę przyznać, że niektórzy weterani poruszają się całkiem sprawnie jak na swój wiek, widać wojskową musztrę. Idą z dumą i powagą. Tak to wielki dzień dla Australii (i Nowej Zelandii), jeden z najważniejszych. Są tu przedstawiciele sił powietrznych, lądowych i morskich. Idą przedstawiciele batalionów pod swoimi sztandarami. Trzeba przyznać, że Australia to kraj patriotów, w którym patriotyzm jest pielęgnowany i wynoszony na piedestał.

      anzacday3 

      Oglądając obchody przeżyłam chwilę wzruszenia, gdyż widziałam jak bardzo wzruszony jest 92 letni staruszek, który służył 2 lata jako pilot w czasie II Wojny Światowej w Nowej Gwinei. Miałam szczęście go poznać! Oto jego medale. 

      medalegordona   

      ANZAC (nazwa: Australian and New Zealand Army Corps) upamiętnia wszystkich, którzy stracili życie w czasie operacji wojskowych Australii i Nowej Zelandii. Zostało ustanowione w tym dniu na pamiątkę żołnierzy, którzy zginęli w czasie bitwy o Galiipoli, która rozpoczęła się 25 kwietnia 1915 roku.

      W tym dniu zawsze jest bezpośrednia relacja na żywo z uroczystości na Galiipoli, w których uczestniczą ważni politycy - nie tylko australijscy. Australię reprezentowała Minister Spraw Zagranicznych Julie Bishop. A po południu rozpoczynają się z okazji Anzac Day uroczyste mecze Rugby League. 

      W głównych wiadomościach pokazano, iż w uroczystościach (chyba po raz pierwszy!) uczestniczyli Aborygeni, zarówno Ci grający na didżeridu jak i weterani! Okazuje się, że Aborygeni również byli żołnierzami... i walczyli za Australię...

       Zdj. Może mi kiedyś ktoś wyjaśni skąd te biało - czerwone barwy...

      anzacday11

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 kwietnia 2017 04:38
  • czwartek, 20 kwietnia 2017
    • Rewolucja wizowa w Australii? Australijskie miejsca pracy dla Australijczyków...

      Premier Malcolm Turnbull (następca T. Abbotta) zmienia system wizowy (znika wiza 457), by chronić miejsca pracy, które w pierwszej kolejności mają być zagwarantowane Australijczykom.

      Wizę 457 posiada zaledwie niecały 1 % imigrantów. Co więc jest prawdziwą przyczyną zmian wprowadzanych przez partię konserwatywną rządzącą aktualnie Australią? Dlaczego tak bardzo z wprowadzonych zmian cieszy się partia One Nation?

      W przeciwieństwie do tendencji wielu krajów w Unii Europejskiej ("Refuges welcome"), Australia jest krajem pełnym ludzi uważających, że jest ona ojczyzną przede wszystkim Australijczyków, o których interesy należy dbać, a reszta czyli imigranci! (nie mylić z uchodźcami, których trzyma się dla bezpieczeństwa w izolacji od kontynentu na wyspach i nie są mile widziani w AU) to konieczny dodatek jako, że wciąż w niektórych dziedzinach jest za mało rąk do pracy. Australijczyków jest zaledwie około 24,5 mln! Kto wjeżdża do Australii był, jest i będzie dokładnie sprawdzany, tyle że teraz w interesie narodowym wielu cudzoziemców już nie będzie mogło starać się o pobyt stały w tym kraju.

      Czy to nacjonalizm czy tylko patriotyzm, do którego UE również odwraca się plecami?

      Dotychczas po 2 latach (korzystając z wizy 457) można było rozpocząć starania o otrzymanie tytułu rezydenta Australii. Posiadacze tej wizy (pracownicy różnych branż) mogli przywieźć do AU rodzinę, która mogła się tutaj uczyć i pracować (zapewne czasami symulując uczenie się).

      Na dzień 30.09.2016  - 95 757 pracowników korzystało z wizy 457, a następnych 76 430 pracowało dzięki wizie 457 jednego z członków rodziny. 25% posiadaczy wizy pochodzi z Indii, 19.5 % z Wielkiej Brytanii a 5,8% z Chin. Wiza 457 ma być zastąpiona dwoma nowymi. Jednak osoby, które już z niej korzystają, mają gwarancję zachowania jej przywilejów.

      Z tej nowej sytuacji nie są zadowolone związki zawodowe, chociaż być może niektórym pracodawcom jest ona na rękę. Lista 650 zawodów, które kwalifikowały do otrzymania wizy 457 skurczy się do 200!

      Szefowie kuchni, menedżerowie restauracji mam dla Was zła wiadomość! Możecie mieć problem z dostaniem pracy w Australii, chyba że wystarczy Wam praca w „fast foodach”, gdzie jesteście nadal "welcome".

      Menedżerowie bardzo wielu branż musicie pożegnać się z marzeniem o pracy w Australii. Wymienię tu tylko kilku, których Australia sobie już nie życzy, bo nie wolno odbierać Australijczykom miejsc pracy, a to o ich interesy dba aktualny konserwatywny rząd: menedżer PR, menedżer produkcji, menedżer kolei, menedżer agencji turystycznej, menedżer domu opieki, administrator medyczny. Australia pożegna także świat artystów - obcokrajowców! Nie jesteście już mile widziani: piosenkarze, malarze, tancerze, kompozytorzy! Ale co najciekawsze także np. farmerzy owiec! Australia sobie bez Was poradzi! Co będzie ze światem wybitnych naukowców z zagranicy, którzy pracują w Australii, na dzień dzisiejszy nie wie nikt!

      Nowe wizy wymagać będą minimalnie 2 – letniego doświadczenia zawodowego. Jeśli zechcecie pozostać w Australii, będziecie dość dokładnie sprawdzeni: wasza znajomość języka angielskiego musi być biegła i co jest oczywiste zdyskwalifikują was wykroczenia, być może i drogowe...

      W teście 20-pytań, które należy zaliczyć, aby otrzymać rezydenturę nie będzie już banalnych pytań typu: co to jest Anzac Day, jaki jest ustrój polityczny w AU czy jakie są kolory flagi aborygeńskiej. Zapytają Was za to o wasze wartości i sprawdzą czy są takie same jak wartości australijskie. Możecie się więc spodziewać pytań typu: czy wspieracie okaleczenia kobiecych narządów płciowych czy jesteście za małżeństwami z przymusu? Jeśli 3 razy nie zdacie tego testu czy też testu z angielskiego przez 2 kolejne lata będziecie czekać na następną możliwość powrotu do Australii.

      Pracując w AU będziecie musieli dostarczyć nie tylko dowodu zatrudnienia czy rejestracji dzieci w szkole, ale i członkostwa w australijskich organizacjach wspólnotowych świadczących o tym, że naprawdę się integrujecie, a nie żyjecie we własnych narodowościowych „wyspach”, oderwanych a może nawet zagrażających australijskiemu spokojowi, dobrobytowi, prawu, AUSTRALIJSKIM WARTOŚCIOM.

      Macie pracować na lepszą Australię a nie tylko dla własnej "prosperity".

      Nowy system ma być rygorystyczny i stanowczy. Ma być prowadzony w interesie narodowym w celu ścisłej kontroli napływających do Australii imigrantów.

      Moim zdaniem obcokrajowcy często wykonywali i wykonują pracę, której nie chcą wykonywać Australijczycy. W wielu instytucjach (jak opowiadali mi obcokrajowcy, ale już rezydenci w AU) wyżej wykształceni obcokrajowcy są szeregowymi pracownikami a kierownikiem jest mniej zdolna/y Australijczyk, właśnie dlatego że jest Australijczykiem...

      Jak się wydaje Australia podąża ścieżką Prezydenta D.Trumpa, chociaż na co dzień w mediach jest on raczej (czasami mocno) krytykowany. Czyli Australia i USA idą w kierunku zupełnie przeciwnym do tego, który wyznacza (jak długo jeszcze?) starzejąca się Unia Europejska.

      I kto ma rację? Ten kto wpuszcza do swego domu „wszystkich jak leci” czy Ci, którzy wszelkimi dostępnymi prawem metodami ściśle kontrolują komu pozwolą w swoim domu zamieszkać?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agatwaustralii
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 kwietnia 2017 02:52

Tagi

Kanał informacyjny