Podróż marzeń Australia Nowa Zelandia

Wpis

czwartek, 20 kwietnia 2017

Rewolucja wizowa w Australii? Australijskie miejsca pracy dla Australijczyków...

Premier Malcolm Turnbull (następca T. Abbotta) zmienia system wizowy (znika wiza 457), by chronić miejsca pracy, które w pierwszej kolejności mają być zagwarantowane Australijczykom.

Wizę 457 posiada zaledwie niecały 1 % imigrantów. Co więc jest prawdziwą przyczyną zmian wprowadzanych przez partię konserwatywną rządzącą aktualnie Australią? Dlaczego tak bardzo z wprowadzonych zmian cieszy się partia One Nation?

W przeciwieństwie do tendencji wielu krajów w Unii Europejskiej ("Refuges welcome"), Australia jest krajem pełnym ludzi uważających, że jest ona ojczyzną przede wszystkim Australijczyków, o których interesy należy dbać, a reszta czyli imigranci! (nie mylić z uchodźcami, których trzyma się dla bezpieczeństwa w izolacji od kontynentu na wyspach i nie są mile widziani w AU) to konieczny dodatek jako, że wciąż w niektórych dziedzinach jest za mało rąk do pracy. Australijczyków jest zaledwie około 24,5 mln! Kto wjeżdża do Australii był, jest i będzie dokładnie sprawdzany, tyle że teraz w interesie narodowym wielu cudzoziemców już nie będzie mogło starać się o pobyt stały w tym kraju.

Czy to nacjonalizm czy tylko patriotyzm, do którego UE również odwraca się plecami?

Dotychczas po 2 latach (korzystając z wizy 457) można było rozpocząć starania o otrzymanie tytułu rezydenta Australii. Posiadacze tej wizy (pracownicy różnych branż) mogli przywieźć do AU rodzinę, która mogła się tutaj uczyć i pracować (zapewne czasami symulując uczenie się).

Na dzień 30.09.2016  - 95 757 pracowników korzystało z wizy 457, a następnych 76 430 pracowało dzięki wizie 457 jednego z członków rodziny. 25% posiadaczy wizy pochodzi z Indii, 19.5 % z Wielkiej Brytanii a 5,8% z Chin. Wiza 457 ma być zastąpiona dwoma nowymi. Jednak osoby, które już z niej korzystają, mają gwarancję zachowania jej przywilejów.

Z tej nowej sytuacji nie są zadowolone związki zawodowe, chociaż być może niektórym pracodawcom jest ona na rękę. Lista 650 zawodów, które kwalifikowały do otrzymania wizy 457 skurczy się do 200!

Szefowie kuchni, menedżerowie restauracji mam dla Was zła wiadomość! Możecie mieć problem z dostaniem pracy w Australii, chyba że wystarczy Wam praca w „fast foodach”, gdzie jesteście nadal "welcome".

Menedżerowie bardzo wielu branż musicie pożegnać się z marzeniem o pracy w Australii. Wymienię tu tylko kilku, których Australia sobie już nie życzy, bo nie wolno odbierać Australijczykom miejsc pracy, a to o ich interesy dba aktualny konserwatywny rząd: menedżer PR, menedżer produkcji, menedżer kolei, menedżer agencji turystycznej, menedżer domu opieki, administrator medyczny. Australia pożegna także świat artystów - obcokrajowców! Nie jesteście już mile widziani: piosenkarze, malarze, tancerze, kompozytorzy! Ale co najciekawsze także np. farmerzy owiec! Australia sobie bez Was poradzi! Co będzie ze światem wybitnych naukowców z zagranicy, którzy pracują w Australii, na dzień dzisiejszy nie wie nikt!

Nowe wizy wymagać będą minimalnie 2 – letniego doświadczenia zawodowego. Jeśli zechcecie pozostać w Australii, będziecie dość dokładnie sprawdzeni: wasza znajomość języka angielskiego musi być biegła i co jest oczywiste zdyskwalifikują was wykroczenia, być może i drogowe...

W teście 20-pytań, które należy zaliczyć, aby otrzymać rezydenturę nie będzie już banalnych pytań typu: co to jest Anzac Day, jaki jest ustrój polityczny w AU czy jakie są kolory flagi aborygeńskiej. Zapytają Was za to o wasze wartości i sprawdzą czy są takie same jak wartości australijskie. Możecie się więc spodziewać pytań typu: czy wspieracie okaleczenia kobiecych narządów płciowych czy jesteście za małżeństwami z przymusu? Jeśli 3 razy nie zdacie tego testu czy też testu z angielskiego przez 2 kolejne lata będziecie czekać na następną możliwość powrotu do Australii.

Pracując w AU będziecie musieli dostarczyć nie tylko dowodu zatrudnienia czy rejestracji dzieci w szkole, ale i członkostwa w australijskich organizacjach wspólnotowych świadczących o tym, że naprawdę się integrujecie, a nie żyjecie we własnych narodowościowych „wyspach”, oderwanych a może nawet zagrażających australijskiemu spokojowi, dobrobytowi, prawu, AUSTRALIJSKIM WARTOŚCIOM.

Macie pracować na lepszą Australię a nie tylko dla własnej "prosperity".

Nowy system ma być rygorystyczny i stanowczy. Ma być prowadzony w interesie narodowym w celu ścisłej kontroli napływających do Australii imigrantów.

Moim zdaniem obcokrajowcy często wykonywali i wykonują pracę, której nie chcą wykonywać Australijczycy. W wielu instytucjach (jak opowiadali mi obcokrajowcy, ale już rezydenci w AU) wyżej wykształceni obcokrajowcy są szeregowymi pracownikami a kierownikiem jest mniej zdolna/y Australijczyk, właśnie dlatego że jest Australijczykiem...

Jak się wydaje Australia podąża ścieżką Prezydenta D.Trumpa, chociaż na co dzień w mediach jest on raczej (czasami mocno) krytykowany. Czyli Australia i USA idą w kierunku zupełnie przeciwnym do tego, który wyznacza (jak długo jeszcze?) starzejąca się Unia Europejska.

I kto ma rację? Ten kto wpuszcza do swego domu „wszystkich jak leci” czy Ci, którzy wszelkimi dostępnymi prawem metodami ściśle kontrolują komu pozwolą w swoim domu zamieszkać?

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
agatwaustralii
Czas publikacji:
czwartek, 20 kwietnia 2017 02:52

Polecane wpisy